Ciężkie zmagania z przeszłością, czyli ,,Pisarka"

Ciężkie zmagania z przeszłością, czyli ,,Pisarka"



    Twórczość Katarzyny Michalak obecna jest w moim życiu już od jakiegoś czasu. Jak można dość łatwo zgadnąć, obok okrągłej, czterdziestej książki nie mogłam przejść obojętnie! Nie byłabym po prostu sobą, gdybym od razu po nią nie sięgnęła!
  Niezmiernie zaciekawiło mnie, że w Pisarce pojawiają się wątki autobiograficzne, lecz mimo wszystko nie jest to książka opowiadająca wyłącznie o przeszłości autorki. Chyba nie ma sensu, by zastanawiać się, co jest prawdą, a co fikcją... Trzeba po prostu zagłębić się w fabułę. Jest to powieść trudna, przepełniona ludzkimi problemami, słabościami, a także  gonitwą za swoimi marzeniami. To wszystko czyni najnowszą książkę autorki wyjątkową.

    Historia zainteresowała mnie już od pierwszych stron, a samą książkę przeczytałam bardzo, bardzo szybko (i przez to strasznie ubolewam nad tym, że nie jest dłuższa!). Wszystko zaczyna się, gdy Ewa, pisarka, dostaje zadanie, by napisać autobiografię. Brzmi niezbyt zachęcająco i dość nudno? Nic bardziej mylnego! Autorka nie jest jednak aż tak otwartą osobą i postanawia, że swoją historię opowie na przykładzie fikcyjnych bohaterów. To właśnie wtedy Pisarka diametralnie się zmienia. Poznajemy Weronikę - dziewczynkę z domu, w którym ,,nie stosuje się przemocy", choć i tak na jej kolankach co rusz pojawiają się okropne krwiaki. Drugim bohaterem jest Wiktor - syn alkoholika i sadysty znęcającego się nad nim i jego matką. Ta dwójka młodych ludzi odnajduje jednak w tym wszystkim wspólny język i wspiera siebie nawzajem podczas każdej nieprzyjemnej sytuacji w ich domach. Przyznam, że wątek ich dzieciństwa był jednym z wielu, które czytałam z zapartym tchem. Katarzyna Michalak świetnie przedstawiła konfrontację dziecka z brutalnym, niesprawiedliwym światem, gdzie nic nie jest wyłącznie czarno-białe.
  Bardzo podobał m się również wątek Stefanii, babci głównej bohaterki. Jest to naprawdę  sympatyczna i wrażliwa na cierpienie innych osoba, która całym sercem troszczy się o dobro swojej jedynej wnuczki. Książka stała się o wiele cieplejsza, gdy Weronika przebywała na wsi. Autorka świetnie przedstawiła proste, swojskie życie, gdzie ciężką pracę wynagradza piękno natury i niepowtarzalny, wiejski klimat. Do gustu przypadł mi również pamiętnik Stefanii, w którym kobieta opisywała wszystkie swoje przeokropne przeżycia. To dodało temu tytułowi naprawdę wiele realizmu. Nie będę nic zdradzać, to po prostu trzeba samemu przeczytać i przeżyć!
  To wszystko nie zmienia faktu, że pozostałe fragmenty były równie dobre, oraz tak samo chwytały za serce i grały na emocjach czytelnika! Pisarka z początku może wydawać się prostą historią, jednak skrywa ona o wiele więcej sekretów, niż na pierwszy rzut oka widać.

Nie możemy obrażać się na los, że dla jednych jest łaskawy, dla nas zaś parszywy. Takie wylosowaliśmy karty. Nasza w tym głowa, by mimo wszystko wygrać nimi życie...
   Książka ta różni się od innych dzieł autorki, to widać na pierwszy rzut oka. Czuć w niej o wiele inną energię i klimat. Być może nie zadziwiła mnie ona brutalnością w takim stopniu, jak chociażby (również przeze mnie recenzowany) Ścigany, jednak i tak można w niej odnaleźć walkę z przeciwnościami losu i niesprawiedliwością świata. Do gustu przypadły mi również dopiski przy niektórych rozdziałach, które są czymś na styl komentarza autorki do danej sytuacji. Dodało to tytułowi osobisty ton i  spowodowało, że zaczęłam patrzeć na niektóre fragmenty zupełnie inaczej. Zaczęłam współczuć autorce tego wszystkiego, co musiała przeżyć... Niejeden na pewno by się załamał.
   Widać w tej książce emocje. Każdy może teraz jedynie spekulować, ile z tych wydarzeń zdarzyło się naprawdę, lecz czy to ma w ogóle sens? Może lepiej nie zgadywać i po prostu cieszyć się z lektury? Zwłaszcza, że autorka sama wspomina, by się nad tym nie zastanawiać! Trzeba to uszanować.
 Pisarkę czyta się naprawdę szybko i można ją pochłonąć praktycznie w jeden dzień! Gdy się już ją zacznie, nie można jej odłożyć, dopóki się nie skończy! Wydarzenia dzieją się dość szybko, nie ma czasu, by się podczas lektury nudzić! Jedynie nie podobało mi się zakończenie... Ale by zrozumieć mój ból, trzeba samemu przeczytać ten tytuł!

   Katarzyna Michalak stworzyła historię o sile ducha i podnoszeniu się z kolan nawet podczas najgorszej życiowej sytuacji. Podziwiam, że postanowiła zmierzyć się z trudną przeszłością, by pokazać nam, że nigdy nie można się poddawać i trzeba walczyć do końca. Z niecierpliwością czekam również na zapowiedzianą jeszcze przed premierą kontynuację - Zagubioną. Historia Weroniki i Wiktora bardzo mnie wciągnęła i nie mogę się doczekać, co czeka na mnie w kolejnej części! Pisarkę polecam każdemu, kto lubi twórczość Katarzyny Michalak, a także tym, którzy swoją historię z tą autorką dopiero zamierzają zacząć. Pozwoli to im spojrzeć na nią zupełnie inaczej...


Wydawnictwo: Mazowieckie
Autor: Katarzyna Michalak
Ilość stron: 320
Cena okładkowa: 39,90 zł
Premiera: 30.01.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Mazowieckiemu




Randka z gołębiem, czyli ,,Hatoful Boyfriend"

Randka z gołębiem, czyli ,,Hatoful Boyfriend"


   Bądźmy szczerzy, symulatory randkowania, zwłaszcza te skierowane głównie dla kobiet, nie są rzeczą nową. Jednak czymś niespotykanym jest gra, w której zamiast uroczych, wyjętych prosto z romansu anime, postaci mamy gołębie. Brzmi dziwnie? A to dopiero początek tej jakże interesującej i zadziwiającej przygody w świecie pełnym gruchaczy.
W Hatoful Boyfriend wcielamy się w uczennicę uczęszczającą do St. PigeoNation, placówki, w której uczą się i pracują wyłącznie ptaki. Lecz nie takie zwykłe, co to to nie! Są one inteligentne, a także świetnie dogadują się z protagonistką ludzkim językiem. Zadaniem gracza jest uczęszczanie na wszelkiego rodzaju zajęcia, nauka oraz spędzanie czasu z (nie oszukujmy się) dość nietuzinkowymi znajomymi. O dziwo, dla głównej bohaterki takie towarzystwo nie jest niczym nadzwyczajnym i spotykają się w kawiarni, na basenie lub po prostu na szkolnym korytarzu. Zupełnie jak normalni nastolatkowie! Gdyby tylko nie te pióra i dzioby... No ale cóż, kto co woli. O gustach się nie dyskutuje...
   W jednej ze swoich recenzji wspominałam, że lubię absurdalny humor, a (jak zresztą na pierwszy rzut oka widać) Hatoful Boyfriend samo w sobie jest głupiutkie i przedziwne. Prawdę mówiąc, to własnie tym cechom zawdzięcza swoją dość sporą sławę. Po jakimś czasie dowiadujemy się jednak, że ten cały komizm i absurdalność jest jedynie przykrywką do tego, co ta gra naprawdę skrywa... A takiego rozwoju spraw się ani trochę nie spodziewałam. Co jak co, ale za ten zwrot akcji twórcy zasługują na brawa.

Nie chciałbyś ich spotkać. Uwierz mi.

    Po przejściu odpowiedniej ilości ścieżek pojawia się możliwość poznania drugiej, o wiele mroczniejszej historii skrywanej w szkole dla gołębi. To właśnie wtedy klimat zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni i z pozoru głupiutka gra o spotykaniu się ze swoimi ptasimi przyjaciółmi i sympatiami staje się thrillerem z elementami kryminału (a może nawet i horroru psychologicznego?) Ja jednak nie zamierzam zdradzać nikomu tej jakże zakręconej fabuły, ponieważ to trzeba zobaczyć na własne oczy! Tak porządnej dawki absurdu już od dawna nigdzie nie widziałam!
   Strona audiowizualna również jest przyjemna dla oka i ucha, choć być może nie stoi na najwyższym poziomie. Grafika jest miła dla oka, głównie ze względu na dosyć uroczą i ładną kreskę. W grze nie uraczymy żadnych animacji, bądź zachwycających i zapadających w pamięć obrazów, jednak nie jest aż tak źle. Każdy z głównych bohaterów się wyróżnia, reprezentuje inny gatunek ptaka (choć twórcy wyraźnie preferowali gołębie), a przy starcie można również wybrać, czy podczas pierwszego spotkania z daną postacią ma nam się pojawić jej ludzki odpowiednik. Co do projektu postaci nie mam żadnych zastrzeżeń, bo to przecież na nich i ich historii opiera się cała produkcja.
Pod względem muzyki jest już trochę gorzej... W grze usłyszymy głównie darmowe i zapętlające się w danych sytuacjach utwory (na przykład Taniec wieszczki cukrowej z Dziadka do orzechów Piotra Czajkowskiego, który zresztą bardzo, bardzo lubię). Mimo wszystko, klimat jest i tego nie mogę ukryć.

A to tylko jeden z absurdów.

  Reasumując, Hatoful Boyfriend  to przyjemna, choć stosunkowo krótka gierka o spotykaniu się z gołębiami. Jest to wyraźna parodia gatunku otome, przepełniona absurdalnymi i komicznymi sytuacjami, choć pod sam koniec można się porządnie zdziwić! Chyba nawet nie chcę rozmyślać nad tym, jak twórcy wpadli na taki pomysł. To przerażające i intrygujące w tym samym momencie!
  Ja przy "gołębiach" bawiłam się świetnie i nie żałuję, że ukończyłam ją w całości. Jest to idealny tytuł na spędzenie wolnego czasu przy czymś mało wymagającym i najzwyczajniej w świecie irracjonalnym i wręcz odmóżdżającym! Powinna spodobać się każdemu fanowi symulatorów randkowania, a zarazem japońskich dziwactw. Zdecydowanie polecam każdemu, kto lubi taki humor. To świetny sposób na przyjemne spędzenie kilku godzin!
W pogoni za zabójcą prezydenta, czyli ,,Ścigany"

W pogoni za zabójcą prezydenta, czyli ,,Ścigany"


Książki Katarzyny Michalak mają w sobie coś niespotykanego. Choć przeczytałam już kilka, wciąż chcę więcej. Nawet nie potrafię wyjaśnić, co mnie do nich aż tak przyciąga, jednak mam co do tego różne teorie... To zapewne wina fabuły i bohaterów! Przyzwyczajona do wiejskich klimatów i bohaterek-marzycielek zdziwiłam się, gdy dostrzegłam, że Ścigany jest z zupełnie innej bajki. Tym razem Katarzyna Michalak przeszła samą siebie i stworzyła historię pełną namiętności i brutalności.

   Książka opowiada o Danusi, która ma dość swojego życia i postanawia popełnić samobójstwo. W noc, która miała być jej ostatnią, poznaje Huberta Karlinga, którego poszukuje cała Polska. Okazuje się, że mężczyzna jest do niedoszłej samobójczyni bardzo podobny, a także wplątał się w ogromne tarapaty i potrzebuje pomocy właśnie od niej. Ranny i oskarżony o zabójstwo prezydenta ucieka przez bezludną część Bieszczad, modląc się, że ludzie jakimś cudem uwierzą w jego niewinność. Obydwoje mają trudną przeszłość, do której nie chcą wracać, jednak nie daje ona tak łatwo nie da za wygraną. Będą niejednokrotnie zmuszeni również do podjęcia bardzo drastycznych i niemoralnych środków, by tylko zapewnić sobie bezpieczeństwo. Jak na pierwszy rzut oka widać, nie jest to książka dla grzecznych dziewczynek...
  Fabuła jest interesująca, dzieje się bardzo dużo, dlatego ani razu się przy tym tytule nie nudziłam! Motyw ciągłego niepokoju i pościgu nadawał powieści mrocznego klimatu, a także pozwalał lepiej poznać bohaterów, którzy w trudnej sytuacji byli zmuszeni do zaufania sobie nawzajem. Słyszałam wiele głosów, że Ścigany jest bardzo podobny do Mistrza, jednak moim zdaniem obie książki łączy jedynie autorka i przedstawiona w nich brutalność. Drugiego tytułu nie potrafiłam skończyć, ponieważ to zupełnie nie są moje klimaty. Ściganego jednakże przeczytałam bardzo szybko. Wydał mi się po prostu o wiele dojrzalszy i ciekawszy.


- Wstawaj! Tylko powoli! - warknął do skulonej pod drzewem kobiety, celując z potężnego glocka między jej szeroko otwarte oczy. Ona zaś... zamiast poderwać się na równe nogi z rękami w górze i błagać o litość... roześmiała się.


    Polubiłam bohaterów. Prawie że wszystkie protagonistki z książek Katarzyny Michalak są albo marzycielkami, które ciągle chodzą z głową w chmurach, albo stanowczą bizneswoman. Danusia się wyróżniała. Była twardo stąpającą po ziemi i silną babką z trudną przeszłością. Wiele kobiet będzie mogło się z nią najzwyczajniej w świecie utożsamić. Podobała mi się jej powoli rozwijająca i delikatna, momentami wręcz subtelna, relacja z Hubertem. Nic nie działo się za szybko, no i bardzo mnie to cieszyło. Niestety pod koniec książki wszystko zaczęło się psuć...
  Najgorszym aspektem Ściganego jest jego końcówka. W ciągu kilku stron autorka chciała stworzyć spektakularne i pełne akcji zakończenie, że aż zaczęłam się zastanawiać, czy nie było pisane na kolanie. Największe niedopowiedzenie jest na ostatniej stronie... całą sytuację można interpretować na milion różnych sposobów, a kontynuacji już raczej nie zobaczymy! No ale cóż, pozostaje tylko czekać na jakieś nawiązania do Ściganego w innych tytułach autorki. Mam nadzieję, że jakieś się pojawią! Bardzo chciałabym poznać dalsze losy Huberta i Danki...
   Okładka  również bardzo się wyróżnia. Wpadła mi w oko i nie mogłam się na nią napatrzeć, gdyż bardzo lubię fotografie i grafiki tego typu. Jest minimalistyczna i ładna, od razu widać, że nie jest to typowa obyczajówka, do których przyzwyczaiła swoich czytelników Katarzyna Michalak.

   Uważam Ściganego za książkę dobrą. Można przy niej spędzić przyjemne chwile. Każdy fan autorki powinien być zachwycony nowym tytułem! Jest pełen akcji, zwrotów akcji i ciekawych bohaterów. Pokazuje brutalność i uczy, że każdą życiową trudność można pokonać. Wystarczy silna wola i odrobina chęci...


Wydawnictwo: Między słowami
Autor: Katarzyna Michalak
Ilość stron: 320
Cena okładkowa: 39,90 zł
Premiera: 05.09.2018

Siła relacji międzyludzkich, czyli ,,Przyciągnij Miłość"

Siła relacji międzyludzkich, czyli ,,Przyciągnij Miłość"



Ah te poradniki... Kto z nas nie spotkał się z chociażby jednym? Są tacy, którzy z nich korzystają, a są tacy, którzy uważają je za stratę czasu.  Ja osobiście podchodzę do nich z wielkim dystansem, starając się nie brać wszystkiego, co w nich zawarte na poważnie. Zapewne ciekawi was, czy Przyciągnij Miłość naprawdę pomaga w odnalezieniu miłości. No cóż... to już jest kwestia sporna.

  Agnieszka Przybysz jest profesjonalnym coachem, pionierką tegoż zawodu w Polsce i autorką kilku poradników. W książce Przyciągnij Miłość udziela rad dotyczących budowania relacji z innymi ludźmi, a także rozwiązywania życiowych problemów. Obala i potwierdza przeróżne mity na temat miłości, a także opowiada o namiętności i seksie. Tytuł ten posiada również wiele zadań, które pozwalają czytelnikowi lepiej poznać siebie samego i przez chwilę zastanowić się nad swoim życiem i wyborami. Autorka przedstawiła również wiele historii ze swojego życia prywatnego, co pozwala lepiej poznać zawód coacha. Nadają one książce również odrobinę osobistego charakteru. Nie brakuje w niej również opowieści osób po przejściach. Dają one do myślenia i na pewno robią z książki coś wiarygodnego. No bo skoro inni rozwiązali swoje problemy, to czemu my nie mamy?

   Osobiście z porad przedstawionych w książce nie skorzystam, gdyż dzieło pani Agnieszki Przybysz niekoniecznie do mnie przemówiło. Nie zmienia to jednak faktu, że na pewno znajdą się ludzie, dla których tytuł ten będzie kompendium wiedzy o związkach i czymś, co pomoże im znaleźć drugą połówkę. Przyciągnij Miłość trudno jest mi w jakikolwiek sposób ocenić, gdyż mnie być może zawarte w niej informacje w żaden sposób nie zmotywowały, no ale może ktoś inny będzie czegoś takiego potrzebował. Wszystko zależy od tego, czy tytuł tego typu jest w ogóle komuś potrzebny. Jako czytadła na zabicie czasu tego nie polecam, po prostu to się nie sprawdzi. Na dzień dzisiejszy problemów sercowych nie mam, dlatego dla mnie książka ta była jedynie czymś, co być może kiedyś wykorzystam w praktyce.
  Denerwowało mnie również, że na końcu każdego rozdziału był link do strony, z której pobrać można dodatkowe materiały. Mniejsza o to, gdyby pojawiło się to raz, ewentualnie dwa. Ale na końcu każdego rozdziału? Wydaje mi się, że jakby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej, to już dawno by to zrobił.

   Przyciągnij Miłość polecam ludziom, którzy potrzebują dowiedzieć się czegoś o budowaniu relacji interpersonalnych. Niektóre z przedstawionych porad można wykorzystać w praktyce, ale czy zadziałają to zależy jedynie od nas. Ja niczego od tej książki nie oczekiwałam i w sumie się nie zawiodłam - jak już wspominałam, to poradnik.

Wydawnictwo: Nowa Proza
Autor: Agnieszka Przybysz
Ilość stron: 300
Cena okładkowa: 39 zł
Premiera: 05.09.2018

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Nowa Proza
Moc pozytywnego myślenia, czyli ,,Małe wielkie rzeczy"

Moc pozytywnego myślenia, czyli ,,Małe wielkie rzeczy"


Nieczęsto sięgam po książki biograficzne na temat osób, o których prawie nic nie wiem, jednak opis mnie zaintrygował i postanowiłam dać Małym wielkim rzeczom szansę. Cieszę się, że tak się stało, gdyż dzięki tej krótkiej historii nauczyłam się, że pozytywne myślenie pozwala wyjść ze wszystkich najgorszych życiowych sytuacji.

   Młody i wysportowany chłopak postanawia spędzić z przyjaciółmi wakacje w Portugalii, jednak ten z  pozoru zwykły wyjazd diametralnie zmienia jego życie. Henry Fraser ulega nieszczęśliwemu wypadkowi, skacze do z pozoru głębokiej wody i trafia głową o dno. W szpitalu lekarze nie mają wątpliwości, został przez to sparaliżowany od ramion w dół i całe życie będzie musiał spędzić na wózku. Cała książka to po prostu zbiór niedługich historii, w których autor opowiada o wszystkich swoich lepszych i gorszych dniach z powrotu do jako-takiej sprawności. Przedstawia trudności, jakie towarzyszyły mu na początku, a także próby zaakceptowania swojej sytuacji. Dzięki swojej pewności siebie, zostaje mówcą motywacyjnym, a także artystą malującym ustami. I nie, to nawet nie jest spoiler fabuły - tak wygląda jego życie.
  Autor jest kimś, od kogo warto się uczyć i brać przykład. Nie boi się słabości i pokazuje, że nawet z największej depresji można wyjść, wystarczy pozytywne nastawienie i odrobina nadziei. Małe wielkie rzeczy to krótka, lecz pełna życiowej mądrości opowieść. Los jest przekorny, a taka sytuacja może spotkać każdego z nas... najważniejsze, by się nie poddawać i czerpać z życia jak najwięcej.


Każdy dzień to dobry dzień

  Momentami kojarzyła mi się z Cudownym Chłopakiem, zapewne ze względu na chorobę i poczucie odrzucenia towarzyszące bohaterom. Obie są również bardzo wzruszające i mądre, no ale jednak Cudowny Chłopak jest jednak skierowany do młodszych czytelników... Co nie zmienia faktu, że to świetna książka!
 Uważam, że tytuł ten powinien przeczytać każdy. Opowiada o ogromnym cierpieniu, ale daje do myślenia. Pokazuje, że z nawet do najgorszej sytuacji trzeba podejść z uśmiechem i po prostu cieszyć się każdym dniem. Historia pozwala również bliżej poznać życie osoby niepełnosprawnej. To co dla nas jest codziennością, dla nich to ogromne wyzwanie, powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę.
  Małe wielkie rzeczy to cudna książka i polecam ją każdemu, bez wyjątku. Jest krótka, przez co można przeczytać ją w praktycznie jeden dzień, jednak daje tego pozytywnego "kopa" i zachęca do działania i pracy nad sobą. Trzeba w siebie wierzyć i pokonywać przeciwności losu, gdyż wszyscy jesteśmy bohaterami.


Wydawnictwo: Insignis
Autor: Henry Fraser
Ilość stron: 176
Cena okładkowa: 34,99 zł
Premiera: 19.09.2018

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis
Zabójczy escape room, czyli ,,Zgadnij Kto"

Zabójczy escape room, czyli ,,Zgadnij Kto"



Escape room to dość nowa forma rozrywki, przy której można w ciekawy sposób spędzić swój wolny czas. Sama kiedyś miałam możliwość sprawdzić jak to naprawdę wygląda. Być może nie udało nam się z niego wydostać (to był najłatwiejszy pokój, o rany!), ale i tak świetnie się bawiliśmy... W przeciwieństwie do bohaterów książki Zgadnij Kto. Czegoś takiego nie chciałby przeżyć nikt, nawet największy fan mrocznych i kryminalnych historii.

   Morgan Sheppard to słynny ,,małoletni detektyw", który w wieku jedenastu lat rozwiązał zagadkę tajemniczej śmierci nauczyciela matematyki. Prowadzi program telewizyjny, a także coraz bardziej zatraca się w alkoholu i tabletkach. Pewnego dnia budzi się skuty kajdankami do hotelowego łóżka, niczego nie pamiętając. Przesadził z alkoholem? Upojna noc? Można by było tak pomyśleć, gdyby nie znajdujące się w łazience zwłoki i pięć innych, również zdezorientowanych, osób. Jedna z nich jest zabójcą, a zadaniem Shepparda jest odgadnięcie kto. W dodatku ma na to tylko trzy godziny. Zaczynają się kłótnie i panika, co wcale mu nie pomaga. Tajemniczy mężczyzna w masce zmusza detektywa do ponownego zmierzenia się z demonami przeszłości.
      Choć nigdy nie byłam wielką fanką kryminałów i thrillerów, Zgadnij Kto pochłonęłam praktycznie od razu. Ani razu się przy niej nie nudziłam! Akcja była niezwykle wartka i ciekawa, a ja cały czas zastanawiałam się, kto tak naprawdę jest mordercą. Praktycznie każdy był podejrzany i miał jakiś motyw.  Bardzo podobały mi się również opowieści z przeszłości Shepparda, świetnie uzupełniały one informacje o protagoniście i pozwalały lepiej go poznać. Chris McGeorge nie pozwalał czytelnikowi odpocząć, ciągle coś się działo i dowiadywałam się czegoś nowego o którymś z bohaterów! Zdziwiłam się, gdy przeczytałam, że książka ta jest debiutem. Nawet tego nie dostrzegłam!

  Dochodzenie w sprawie o morderstwo było poważną rzeczą. Nie dla jednej osoby. W prawdziwym świecie nie było Sherlocków Holmesów, panien Marple czy Herculesów Poirotów.

     Bohaterowie byli bardzo różnorodni i interesujący. Atrakcyjna kelnerka, sprzątacz hotelowy, aktorka, ceniony prawnik i zamknięta w sobie nastolatka. Aż trudno pomyśleć, że ktoś z nich dokonał tak okropnego morderstwa. Na pierwszy rzut oka nie można wskazać, kto jest pomocnikiem tajemniczego mężczyzny. Czas mija, a każdy ma swoje podejrzenia... choć nie zawsze są one dla Shepparda korzystne. Z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawiej i akcja brnie do przodu tak szybko, że aż nie obejrzałam się, gdy byłam już w połowie książki! Bardzo podobał mi się również motyw escape roomu, który na pewno  jest swego rodzaju powiewem świeżości w książkowych kryminałach.
    W oko wpadła mi również wyglądająca dość realistycznie i intrygująco okładka. Na pewno nie da się przejść koło niej obojętnie. Wiem, że nie powinno się oceniać po okładce, no ale nie oszukujmy się, robi tak praktycznie każdy. Nawet ja.

Książkę Zgadnij Kto polecam na pewno fanom thrillerów i kryminałów. Jest to tytuł pełen akcji i przeróżnych postaci, który momentami kojarzył mi się z dziełami Agaty Christie. Był jak takie współczesne i troszkę mniejsze Morderstwo w Orient Expressie. Zdecydowanie i bardzo gorąco polecam!

Wydawnictwo: Insignis
Autor: Chris McGeorge
Ilość stron: 416
Cena okładkowa: 39,99 zł
Premiera: 05.09.2018


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis



James Bond klasy B, czyli ,,Czerwony Parasol"

James Bond klasy B, czyli ,,Czerwony Parasol"

 
Nigdy nie byłam wielką fanką kryminałów i thrillerów, jednak pewnego dnia postanowiłam dać im szansę. Sięgnęłam po Czerwony Parasol z myślą, że może w końcu przekonam się do tych gatunków i przy okazji poznam jakąś ciekawą historię... No cóż, romansu w tym tytule się w ogóle nie spodziewałam.

    Siedemnastoletnia Tatiana wraca z treningu gimnastyki, jednak nie zdaje sobie sprawy, że już niedługo jej życie diametralnie się zmieni. W domu znajduje brutalnie zamordowanych rodziców i siostrę, jednak nie załamuje się i działa instynktownie. Odczytuje zaszyfrowaną wiadomość od ojca
i z domowej skrytki wyciąga ampułki i pendrive'a. Co robi potem? Ucieka z domu, nie informując nawet policji o całym zajściu. Jest zdana na siebie, jednak po jakimś czasie spotyka na swojej drodze organizację zwaną Czerwonym Parasolem. Nie ma innego wyboru, musi im zaufać.
   Czerwony Parasol z początku był książką bardzo dobrą. Wartka i ciekawa akcja wręcz nie pozwalały odłożyć książki na bok. Wszystko było świetnie do momentu pojawienia się pewnego Igora. Wtedy tempo zwolniło, a na pierwszy plan wszedł wątek romansu, który (nie ukrywam) z początku nawet przypadł mi do gustu. Po wielu, wielu stronach miałam go jednak serdecznie dość... Ciągłe Kocie i Księżniczko w końcu zaczęło drażnić. Gdzie w tym wszystkim podział się thriller, na który tak bardzo liczyłam? Na szczęście po jakimś czasie wrócił i wszystko znowu zaczęło być dobre.

"Ten ktoś ci pomoże. Musisz tylko zapamiętać dwa wyrazy: ,,czerwony parasol". Powtórz!"

 Bohaterowie byli w porządku, choć odrobinę przerysowani. Tatiana była wszechstronnie utalentowana i oczywiście umiała posługiwać się bronią, miała nieziemski refleks, skakała ze spadochronem... ah, długo by wymieniać. Często bywało też, jak dla mnie, odrobinę zbyt wulgarnie. Szczególnie na początku książki. Nic do tego nie mam jeśli jest to w jakiś sposób powiązane z fabułą lub charakterem bohatera, no ale Wiktor Mrok momentami przesadzał. No ale jeśli komuś przekleństwa nie przeszkadzają to pewnie nawet nie zwróci na to uwagi. Podobało mi się za to poczucie humoru niektórych bohaterów i ich teksty. Uwielbiam rozluźnianie atmosfery w ten sposób, dlatego była to dla mnie swego rodzaju rekompensata.
    Historia oparta jest na faktach, dlatego momentami daje do myślenia. Takie rzeczy dzieją się naprawdę i to potrafi przerazić... Autor ma u mnie duży plus za  odwagę, gdyż poruszył dość kontrowersyjny temat o służbach specjalnych i ich działaniach. Warto też wspomnieć, iż Czerwony Parasol jest debiutancką powieścią Wiktora Mroka. Szczerze mówiąc, nawet tego nie dostrzegłam. Owszem, są pewne widoczne niedociągnięcia, jednak muszę przyznać, że jak na pierwszą książkę to stoi na dosyć wysokim poziomie. A może to przez to, że jestem laikiem w tych tematach?

Reasumując, Czerwony Parasol to interesujący i trzymający w napięciu thriller, który po prostu w pewnym momencie na chwilę zgubił swój pierwotny gatunek na rzecz (dość słabego zresztą) romansu. Polecam ten tytuł fanom literatury sensacyjnej i klimatów rodem z filmów o Jamesie Bondzie, na pewno się im spodoba! A ja, kto wie, może jeszcze sięgnę po inny tytuł tego autora?


Wydanictwo: Initium
Autor: Wiktor Mrok
Ilość stron: 592
Cena okładkowa: 42,90 zł

Młody król i Mroczna Pani, czyli „World of Warcraft: Cisza przed burzą”

Młody król i Mroczna Pani, czyli „World of Warcraft: Cisza przed burzą”


Lata mijają, a World of Warcraft wciąż nie traci swojej, nie oszukujmy się, ogromnej popularności. Niedługo na rynku pojawi się Battle for Azeroth, zupełnie nowy, duży dodatek do gry. Z tej właśnie okazji pojawiła się Cisza przed burzą  książka, mająca za zadanie wypełnić lukę fabularną między dodatkami, Legionem i wspomnianym przed chwilą Battle for Azeroth. Zresztą, nie jest to pierwszy raz, gdy Blizzard w ten sposób przedstawia graczom historię Wowa. I bardzo dobrze, gdyż jest to uniwersum niezwykle ciekawe i rozbudowane. W sumie Cisza przed burzą była moim pierwszym, lecz na pewno nie ostatnim, spotkaniem z tym fantastycznym światem.

  Horda i Przymierze razem pokonały Płonący Legion, jednak wciąż nie oznacza to pokoju. Wręcz przeciwnie, rana zadana ciosem miecza Sargerasa osłabiła Azeroth. Na powierzchnię wypływa tajemnicza substancja zwana azerytem. Może ona leczyć rany i przywrócić to, co zniszczone, lecz w niewłaściwych rękach staje się wielkim zagrożeniem dla świata i śmiertelną bronią. Każdy chciałby ją posiadać, lecz nie każdy do czynienia dobra.
 Wydarzenia opisane są z perspektywy Anduina Wrynna, młodego króla Przymierza, który próbuje pogodzić się ze śmiercią ojca, a także Sylwany Bieżywiatr, wodza Hordy. Chcąc nie chcąc, ta pierwsza jakoś bardziej przypadła mi do gustu. Przeżycia władcy Wichrogrodu były też dominującym wątkiem w książce i to na tej postaci najbardziej skupiła się autorka. No cóż, niestety miłośnicy Hordy mogą poczuć się  odrobinę zaniedbani.

We wszystkim, co ci się przydarzyło, zawarty jest dar.

Historia opowiedziana jest w sposób lekki i interesujący. Wręcz nie mogłam odłożyć książki!
Christie Golden świetnie opisała intrygi Sylwany oraz politykę prowadzoną przez młodego króla. Nic dziwnego, przecież dla niej Azeroth jest drugim domem!
 Bohaterowie są prawdziwi, a ich motywacje są, w większym lub mniejszym stopniu, zrozumiałe. Starali się pogodzić ze stratą tak bliskich dla siebie osób. To właśnie strata i nadzieja grają ogromną rolę w Ciszy przed burzą. Scena, w której Anduin żegna się ze swoim starym przyjacielem... wzruszająca.
W pewnym momencie fabuły pojawili się Porzuceni, nieumarli mieszkający w Podmieście. Własnie w nich Anduin zauważa coś, co mogłoby sprowokować do pokoju między Hordą i Przymierzem, jednak wszystko zależy od Sylwany. A ona jest nieprzewidywalna i zdolna do poświęceń dla dobra swoich poddanych.
Napięcie w książce coraz bardziej rosło, by w końcu doszło do niespodziewanego i pełnego emocji finału... A reszty dowiemy się dopiero w grze!

Dla kogoś, kto nie miał wcześniej styczności z uniwersum World of Warcraft, (tak jak ja) książka może się na początku wydać trochę skomplikowana, jednak po jakimś czasie zaczyna się wszystko rozjaśniać i czytanie Ciszy przed burzą staje się przyjemnością. Jest to bowiem kawał dobrego fantasy! Polecam każdemu, zwłaszcza fanom Warcrafta. Dla nich ta lektura jest obowiązkowa.


Wydanictwo: Insignis
Autor: Christie Golden
Ilość stron: 405
Cena okładkowa: 39,99 zł
Data premiery: 18.07.2018

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis
Będę grał w grę... czyli ,,Droga Szamana. Etap 1: Początek"

Będę grał w grę... czyli ,,Droga Szamana. Etap 1: Początek"



Bardzo lubię gry komputerowe i książki, jednak jeszcze nigdy nie słyszałam o LitRPG. Jest to zupełnie nowy, dopiero raczkujący podgatunek sci-fi i fantasy, który do zwyczajnej narracji wprowadza elementy znane z gier komputerowych. Zważając na to, że Droga Szamana łączy moje dwie ulubione formy rozrywki, postanowiłam dać jej szansę. No cóż... było to dość ciekawe doświadczenie.

  Ludzkość została podzielona na żyjących w prawdziwym, choć o wiele biedniejszym, świecie, a także osoby zalogowane w Barlionie, pełnej potworów i przygód krainie. Gracze podłączeni są do kapsuł podtrzymujących życie, pozwalających również na przebywanie w grze całymi miesiącami, bez konieczności powrotu do szarej i przygnębiającej rzeczywistości. Brzmi kusząco? Jest druga też strona medalu. Za przestępstwa trafia się do wirtualnego więzienia, a tam już nie jest tak kolorowo. Filtry doznań są włączone, a co za tym idzie, ból i wysiłek jest odczuwany naprawdę. Więźniowie, ci szczególnie niebezpieczni, muszą przez wiele godzin harować w kopalniach, by utrzymać resztę społeczeństwa. Jednym z takich przestępców jest Dimitrij Machan, haker, a w Barlionie szaman. Chłopak musi spędzić osiem lat ciągłej pracy, grając jedną z najsłabszych postaci. Wszystko się zmienia, gdy dostrzega ukryty potencjał swojej, na pozór słabej, klasy.
  Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy podczas czytania były przeplatające się z tradycyjną narracją komunikaty zapisane w sposób typowy dla gier komputerowych, a także slang używany powszechnie wśród graczy. Z początku wydawało mi się to dziwne, lecz po pewnym czasie do tego przywykłam. W końcu przecież o to chodzi w LitRPG!

Twoja reputacja wśród strażników Kopalni ,,Pryka" wzrosła o 10 punktów. Bieżący poziom: Neutralny.
Osobom niezwiązanym z grami ta książka może wydać się nudna, trudna lub po prostu nieciekawa. Przed lekturą warto się zapoznać z podstawowymi "growymi" pojęciami. To powinno bardzo ułatwić czytanie i rozumienie Drogi Szamana. Nie zmienia to jednak faktu, że Wasilij Machanienko i tak starał się przybliżać niektóre z nich, by prędzej czy później każdy czerpał taka samą frajdę z czytania.
   Fabuła jest ciekawa, choć momentami odrobinę monotonna. Szczególnie sceny walk, które po jakimś czasie stały się dość powtarzalne i przewidywalne, choć widać było, że autor bardzo starał się to uratować. Chcąc nie chcąc, historia opowiedziana jest w sposób interesujący i łamiący wszelkie schematy. Coś czuję, że gatunek ten za jakiś czas wejdzie na stałe do popkultury! Mam nadzieję, ponieważ czyta się to szybko i bardzo dobrze. Zresztą, Droga Szamana się jeszcze nie kończy! Autor przygotował kilka części przygód szamana Machana, dlatego już niedługo powinny one ujrzeć światło dzienne również na polskim rynku.
  Reasumując, tytuł ten należy do nietuzinkowych. Ma ciekawą fabułę, należy do interesującego, dość nowego gatunku i ma wiele do zaoferowania. Droga Szamana to powiew świeżości wśród książek dla graczy, łączy Ready Player One z World of Warcraft i dodaje jeszcze wiele od siebie! Każdy gracz, szczególnie fan RPG, powinien po ten tytuł sięgnąć. Jest niekonwencjonalny, zabawny i pełen epickich, zapierających dech w piesiach przygód i stworów. Czego chcieć więcej?



Wydawnictwo: Insignis
Autor: Wasilij Machanienko
Ilość stron: 336
Cena okładkowa: 34,99zł

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis
Rollercoaster absurdu, czyli ,,Rok w poziomce"

Rollercoaster absurdu, czyli ,,Rok w poziomce"


Wydawnictwo:
Znak
Autor: Katarzyna Michalak

Zacznę od tego, że nawet nie wiem, co mogłabym o tej książce napisać. Z jednej strony uwielbiam ją za jej głupotę, z drugiej zaś za to nienawidzę. Ona jest tak absurdalna, że po prostu nie potrafię wziąć tego wszystkiego na poważnie.

   Ewa ma jedno marzenie - mały biały domek pod lasem, nad rzeczką. Książę z bajki i wielka, pełna dzieci i zwierząt, rodzina również by się przydali. Kobiety niestety nie stać na spełnienie swego marzenia i właśnie dlatego postanawia zwrócić się o pomoc do swoich przyjaciół. Ci niestety nie mają zamiaru wspomagać jej finansowo i zostawiają samą z problemem. Dopiero Andrzej będący, o zgrozo, niezwykle bogatym i przystojnym mężczyzną, a zarazem dawną miłością głównej bohaterki, lituje się nad nią i pożycza pieniądze na kredyt. Stawia jednak pewien warunek - dziewczyna ma trzy miesiące na znalezienie bestsellera dla założonego przez nich wydawnictwa. Jedynie z pozoru wydaje się to być proste zadanie...
   Historia jest nieskomplikowana i pełna zbiegów okoliczności, momentami zupełnie nierealnych i nazbyt przewidywalnych. Czasami wręcz po jednym zdaniu można odgadnąć, co stanie się za kilka stron.
 Bohaterowie są bardzo infantylni i płascy, a wśród nich rządzi protagonistka, wiecznie pechowa marzycielka Ewa. Jest ona chodzącym nieszczęściem, któremu w życiu nic się nigdy nie układa, jednak i tak stara się za wszelką cenę spełnić swoje marzenie. Niektóre jej pomysły były tak niezwykle irracjonalne i durne, że aż momentami miałam ochotę, zamknąć książkę i do niej nie wracać. Autorka stworzyła jednak coś tak głupiego, że sięgałam ponownie po Rok w Poziomce z czystej ciekawości, by po to, by zobaczyć, co tej Ewie znowu przyjdzie do głowy.

Czas i brak nadziei wyleczą z każdej miłości

  Moją ulubioną postacią była tajemnicza i nieprzewidywalna ,,Ta Michalak". Nazwisko znajome? Katarzyna Michalak dodała samą siebie do książki jako ktoś, kto pcha fabułę do przodu i naprowadza bohaterów na właściwy tor. Pojawia się niespodziewanie, by coś komuś dać lub powiedzieć i znika. Po prostu.  Gdy ktoś się jej posłucha, jego życie diametralnie się zmienia. Zbieg okoliczności, powiecie? Ależ skąd! Interwencja ,,Tej Michalak"! Pojawia się nawet w snach (a może koszmarach?) głównej bohaterki jako prorok i siła nieczysta. Szaleństwo!
  Rok w poziomce nie jest ani ambitny, ani jakoś wybitnie napisany. Nie jest to również książka zła, ba, czyta się ją szybko i jak na literaturę kobiecą jest dość przyjemna. Czasami można się uśmiechnąć lub zaśmiać z któregoś z pomysłów protagonistki. Jest to taki typowy zapychacz wolnego czasu. Jeżeli nie bierze się tego tytułu na poważnie i nie ma się co do niego jakichkolwiek wymagań i oczekiwań, można się przy nim dobrze bawić. Mnie osobiście bardzo się podobała i na pewno sięgnę po jeszcze jakąś książkę od ,,Tej Michalak".
Copyright © 2014 Popkulturka Osobista , Blogger