W pogoni za zabójcą prezydenta, czyli ,,Ścigany"

W pogoni za zabójcą prezydenta, czyli ,,Ścigany"


Książki Katarzyny Michalak mają w sobie coś niespotykanego. Choć przeczytałam już kilka, wciąż chcę więcej. Nawet nie potrafię wyjaśnić, co mnie do nich aż tak przyciąga, jednak mam co do tego różne teorie... To zapewne wina fabuły i bohaterów! Przyzwyczajona do wiejskich klimatów i bohaterek-marzycielek zdziwiłam się, gdy dostrzegłam, że Ścigany jest z zupełnie innej bajki. Tym razem Katarzyna Michalak przeszła samą siebie i stworzyła historię pełną namiętności i brutalności.

   Książka opowiada o Danusi, która ma dość swojego życia i postanawia popełnić samobójstwo. W noc, która miała być jej ostatnią, poznaje Huberta Karlinga, którego poszukuje cała Polska. Okazuje się, że mężczyzna jest do niedoszłej samobójczyni bardzo podobny, a także wplątał się w ogromne tarapaty i potrzebuje pomocy właśnie od niej. Ranny i oskarżony o zabójstwo prezydenta ucieka przez bezludną część Bieszczad, modląc się, że ludzie jakimś cudem uwierzą w jego niewinność. Obydwoje mają trudną przeszłość, do której nie chcą wracać, jednak nie daje ona tak łatwo nie da za wygraną. Będą niejednokrotnie zmuszeni również do podjęcia bardzo drastycznych i niemoralnych środków, by tylko zapewnić sobie bezpieczeństwo. Jak na pierwszy rzut oka widać, nie jest to książka dla grzecznych dziewczynek...
  Fabuła jest interesująca, dzieje się bardzo dużo, dlatego ani razu się przy tym tytule nie nudziłam! Motyw ciągłego niepokoju i pościgu nadawał powieści mrocznego klimatu, a także pozwalał lepiej poznać bohaterów, którzy w trudnej sytuacji byli zmuszeni do zaufania sobie nawzajem. Słyszałam wiele głosów, że Ścigany jest bardzo podobny do Mistrza, jednak moim zdaniem obie książki łączy jedynie autorka i przedstawiona w nich brutalność. Drugiego tytułu nie potrafiłam skończyć, ponieważ to zupełnie nie są moje klimaty. Ściganego jednakże przeczytałam bardzo szybko. Wydał mi się po prostu o wiele dojrzalszy i ciekawszy.


- Wstawaj! Tylko powoli! - warknął do skulonej pod drzewem kobiety, celując z potężnego glocka między jej szeroko otwarte oczy. Ona zaś... zamiast poderwać się na równe nogi z rękami w górze i błagać o litość... roześmiała się.


    Polubiłam bohaterów. Prawie że wszystkie protagonistki z książek Katarzyny Michalak są albo marzycielkami, które ciągle chodzą z głową w chmurach, albo stanowczą bizneswoman. Danusia się wyróżniała. Była twardo stąpającą po ziemi i silną babką z trudną przeszłością. Wiele kobiet będzie mogło się z nią najzwyczajniej w świecie utożsamić. Podobała mi się jej powoli rozwijająca i delikatna, momentami wręcz subtelna, relacja z Hubertem. Nic nie działo się za szybko, no i bardzo mnie to cieszyło. Niestety pod koniec książki wszystko zaczęło się psuć...
  Najgorszym aspektem Ściganego jest jego końcówka. W ciągu kilku stron autorka chciała stworzyć spektakularne i pełne akcji zakończenie, że aż zaczęłam się zastanawiać, czy nie było pisane na kolanie. Największe niedopowiedzenie jest na ostatniej stronie... całą sytuację można interpretować na milion różnych sposobów, a kontynuacji już raczej nie zobaczymy! No ale cóż, pozostaje tylko czekać na jakieś nawiązania do Ściganego w innych tytułach autorki. Mam nadzieję, że jakieś się pojawią! Bardzo chciałabym poznać dalsze losy Huberta i Danki...
   Okładka  również bardzo się wyróżnia. Wpadła mi w oko i nie mogłam się na nią napatrzeć, gdyż bardzo lubię fotografie i grafiki tego typu. Jest minimalistyczna i ładna, od razu widać, że nie jest to typowa obyczajówka, do których przyzwyczaiła swoich czytelników Katarzyna Michalak.

   Uważam Ściganego za książkę dobrą. Można przy niej spędzić przyjemne chwile. Każdy fan autorki powinien być zachwycony nowym tytułem! Jest pełen akcji, zwrotów akcji i ciekawych bohaterów. Pokazuje brutalność i uczy, że każdą życiową trudność można pokonać. Wystarczy silna wola i odrobina chęci...


Wydawnictwo: 
Autor: Katarzyna Michalak
Ilość stron: 320
Cena okładkowa: 39,90 zł
Premiera: 05.09.2018

Siła relacji międzyludzkich, czyli ,,Przyciągnij Miłość"

Siła relacji międzyludzkich, czyli ,,Przyciągnij Miłość"



Ah te poradniki... Kto z nas nie spotkał się z chociażby jednym? Są tacy, którzy z nich korzystają, a są tacy, którzy uważają je za stratę czasu.  Ja osobiście podchodzę do nich z wielkim dystansem, starając się nie brać wszystkiego, co w nich zawarte na poważnie. Zapewne ciekawi was, czy Przyciągnij Miłość naprawdę pomaga w odnalezieniu miłości. No cóż... to już jest kwestia sporna.

  Agnieszka Przybysz jest profesjonalnym coachem, pionierką tegoż zawodu w Polsce i autorką kilku poradników. W książce Przyciągnij Miłość udziela rad dotyczących budowania relacji z innymi ludźmi, a także rozwiązywania życiowych problemów. Obala i potwierdza przeróżne mity na temat miłości, a także opowiada o namiętności i seksie. Tytuł ten posiada również wiele zadań, które pozwalają czytelnikowi lepiej poznać siebie samego i przez chwilę zastanowić się nad swoim życiem i wyborami. Autorka przedstawiła również wiele historii ze swojego życia prywatnego, co pozwala lepiej poznać zawód coacha. Nadają one książce również odrobinę osobistego charakteru. Nie brakuje w niej również opowieści osób po przejściach. Dają one do myślenia i na pewno robią z książki coś wiarygodnego. No bo skoro inni rozwiązali swoje problemy, to czemu my nie mamy?

   Osobiście z porad przedstawionych w książce nie skorzystam, gdyż dzieło pani Agnieszki Przybysz niekoniecznie do mnie przemówiło. Nie zmienia to jednak faktu, że na pewno znajdą się ludzie, dla których tytuł ten będzie kompendium wiedzy o związkach i czymś, co pomoże im znaleźć drugą połówkę. Przyciągnij Miłość trudno jest mi w jakikolwiek sposób ocenić, gdyż mnie być może zawarte w niej informacje w żaden sposób nie zmotywowały, no ale może ktoś inny będzie czegoś takiego potrzebował. Wszystko zależy od tego, czy tytuł tego typu jest w ogóle komuś potrzebny. Jako czytadła na zabicie czasu tego nie polecam, po prostu to się nie sprawdzi. Na dzień dzisiejszy problemów sercowych nie mam, dlatego dla mnie książka ta była jedynie czymś, co być może kiedyś wykorzystam w praktyce.
  Denerwowało mnie również, że na końcu każdego rozdziału był link do strony, z której pobrać można dodatkowe materiały. Mniejsza o to, gdyby pojawiło się to raz, ewentualnie dwa. Ale na końcu każdego rozdziału? Wydaje mi się, że jakby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej, to już dawno by to zrobił.

   Przyciągnij Miłość polecam ludziom, którzy potrzebują dowiedzieć się czegoś o budowaniu relacji interpersonalnych. Niektóre z przedstawionych porad można wykorzystać w praktyce, ale czy zadziałają to zależy jedynie od nas. Ja niczego od tej książki nie oczekiwałam i w sumie się nie zawiodłam - jak już wspominałam, to poradnik.

Wydawnictwo: Nowa Proza
Autor: Agnieszka Przybysz
Ilość stron: 300
Cena okładkowa: 39 zł
Premiera: 05.09.2018

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Nowa Proza
Moc pozytywnego myślenia, czyli ,,Małe wielkie rzeczy"

Moc pozytywnego myślenia, czyli ,,Małe wielkie rzeczy"


Nieczęsto sięgam po książki biograficzne na temat osób, o których prawie nic nie wiem, jednak opis mnie zaintrygował i postanowiłam dać Małym wielkim rzeczom szansę. Cieszę się, że tak się stało, gdyż dzięki tej krótkiej historii nauczyłam się, że pozytywne myślenie pozwala wyjść ze wszystkich najgorszych życiowych sytuacji.

   Młody i wysportowany chłopak postanawia spędzić z przyjaciółmi wakacje w Portugalii, jednak ten z  pozoru zwykły wyjazd diametralnie zmienia jego życie. Henry Fraser ulega nieszczęśliwemu wypadkowi, skacze do z pozoru głębokiej wody i trafia głową o dno. W szpitalu lekarze nie mają wątpliwości, został przez to sparaliżowany od ramion w dół i całe życie będzie musiał spędzić na wózku. Cała książka to po prostu zbiór niedługich historii, w których autor opowiada o wszystkich swoich lepszych i gorszych dniach z powrotu do jako-takiej sprawności. Przedstawia trudności, jakie towarzyszyły mu na początku, a także próby zaakceptowania swojej sytuacji. Dzięki swojej pewności siebie, zostaje mówcą motywacyjnym, a także artystą malującym ustami. I nie, to nawet nie jest spoiler fabuły - tak wygląda jego życie.
  Autor jest kimś, od kogo warto się uczyć i brać przykład. Nie boi się słabości i pokazuje, że nawet z największej depresji można wyjść, wystarczy pozytywne nastawienie i odrobina nadziei. Małe wielkie rzeczy to krótka, lecz pełna życiowej mądrości opowieść. Los jest przekorny, a taka sytuacja może spotkać każdego z nas... najważniejsze, by się nie poddawać i czerpać z życia jak najwięcej.


Każdy dzień to dobry dzień

  Momentami kojarzyła mi się z Cudownym Chłopakiem, zapewne ze względu na chorobę i poczucie odrzucenia towarzyszące bohaterom. Obie są również bardzo wzruszające i mądre, no ale jednak Cudowny Chłopak jest jednak skierowany do młodszych czytelników... Co nie zmienia faktu, że to świetna książka!
 Uważam, że tytuł ten powinien przeczytać każdy. Opowiada o ogromnym cierpieniu, ale daje do myślenia. Pokazuje, że z nawet do najgorszej sytuacji trzeba podejść z uśmiechem i po prostu cieszyć się każdym dniem. Historia pozwala również bliżej poznać życie osoby niepełnosprawnej. To co dla nas jest codziennością, dla nich to ogromne wyzwanie, powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę.
  Małe wielkie rzeczy to cudna książka i polecam ją każdemu, bez wyjątku. Jest krótka, przez co można przeczytać ją w praktycznie jeden dzień, jednak daje tego pozytywnego "kopa" i zachęca do działania i pracy nad sobą. Trzeba w siebie wierzyć i pokonywać przeciwności losu, gdyż wszyscy jesteśmy bohaterami.


Wydawnictwo: Insignis
Autor: Henry Fraser
Ilość stron: 176
Cena okładkowa: 34,99 zł
Premiera: 19.09.2018

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis
Zabójczy escape room, czyli ,,Zgadnij Kto"

Zabójczy escape room, czyli ,,Zgadnij Kto"



Escape room to dość nowa forma rozrywki, przy której można w ciekawy sposób spędzić swój wolny czas. Sama kiedyś miałam możliwość sprawdzić jak to naprawdę wygląda. Być może nie udało nam się z niego wydostać (to był najłatwiejszy pokój, o rany!), ale i tak świetnie się bawiliśmy... W przeciwieństwie do bohaterów książki Zgadnij Kto. Czegoś takiego nie chciałby przeżyć nikt, nawet największy fan mrocznych i kryminalnych historii.

   Morgan Sheppard to słynny ,,małoletni detektyw", który w wieku jedenastu lat rozwiązał zagadkę tajemniczej śmierci nauczyciela matematyki. Prowadzi program telewizyjny, a także coraz bardziej zatraca się w alkoholu i tabletkach. Pewnego dnia budzi się skuty kajdankami do hotelowego łóżka, niczego nie pamiętając. Przesadził z alkoholem? Upojna noc? Można by było tak pomyśleć, gdyby nie znajdujące się w łazience zwłoki i pięć innych, również zdezorientowanych, osób. Jedna z nich jest zabójcą, a zadaniem Shepparda jest odgadnięcie kto. W dodatku ma na to tylko trzy godziny. Zaczynają się kłótnie i panika, co wcale mu nie pomaga. Tajemniczy mężczyzna w masce zmusza detektywa do ponownego zmierzenia się z demonami przeszłości.
      Choć nigdy nie byłam wielką fanką kryminałów i thrillerów, Zgadnij Kto pochłonęłam praktycznie od razu. Ani razu się przy niej nie nudziłam! Akcja była niezwykle wartka i ciekawa, a ja cały czas zastanawiałam się, kto tak naprawdę jest mordercą. Praktycznie każdy był podejrzany i miał jakiś motyw.  Bardzo podobały mi się również opowieści z przeszłości Shepparda, świetnie uzupełniały one informacje o protagoniście i pozwalały lepiej go poznać. Chris McGeorge nie pozwalał czytelnikowi odpocząć, ciągle coś się działo i dowiadywałam się czegoś nowego o którymś z bohaterów! Zdziwiłam się, gdy przeczytałam, że książka ta jest debiutem. Nawet tego nie dostrzegłam!

  Dochodzenie w sprawie o morderstwo było poważną rzeczą. Nie dla jednej osoby. W prawdziwym świecie nie było Sherlocków Holmesów, panien Marple czy Herculesów Poirotów.

     Bohaterowie byli bardzo różnorodni i interesujący. Atrakcyjna kelnerka, sprzątacz hotelowy, aktorka, ceniony prawnik i zamknięta w sobie nastolatka. Aż trudno pomyśleć, że ktoś z nich dokonał tak okropnego morderstwa. Na pierwszy rzut oka nie można wskazać, kto jest pomocnikiem tajemniczego mężczyzny. Czas mija, a każdy ma swoje podejrzenia... choć nie zawsze są one dla Shepparda korzystne. Z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawiej i akcja brnie do przodu tak szybko, że aż nie obejrzałam się, gdy byłam już w połowie książki! Bardzo podobał mi się również motyw escape roomu, który na pewno  jest swego rodzaju powiewem świeżości w książkowych kryminałach.
    W oko wpadła mi również wyglądająca dość realistycznie i intrygująco okładka. Na pewno nie da się przejść koło niej obojętnie. Wiem, że nie powinno się oceniać po okładce, no ale nie oszukujmy się, robi tak praktycznie każdy. Nawet ja.

Książkę Zgadnij Kto polecam na pewno fanom thrillerów i kryminałów. Jest to tytuł pełen akcji i przeróżnych postaci, który momentami kojarzył mi się z dziełami Agaty Christie. Był jak takie współczesne i troszkę mniejsze Morderstwo w Orient Expressie. Zdecydowanie i bardzo gorąco polecam!

Wydawnictwo: Insignis
Autor: Chris McGeorge
Ilość stron: 416
Cena okładkowa: 39,99 zł
Premiera: 05.09.2018


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis



James Bond klasy B, czyli ,,Czerwony Parasol"

James Bond klasy B, czyli ,,Czerwony Parasol"

 
Nigdy nie byłam wielką fanką kryminałów i thrillerów, jednak pewnego dnia postanowiłam dać im szansę. Sięgnęłam po Czerwony Parasol z myślą, że może w końcu przekonam się do tych gatunków i przy okazji poznam jakąś ciekawą historię... No cóż, romansu w tym tytule się w ogóle nie spodziewałam.

    Siedemnastoletnia Tatiana wraca z treningu gimnastyki, jednak nie zdaje sobie sprawy, że już niedługo jej życie diametralnie się zmieni. W domu znajduje brutalnie zamordowanych rodziców i siostrę, jednak nie załamuje się i działa instynktownie. Odczytuje zaszyfrowaną wiadomość od ojca
i z domowej skrytki wyciąga ampułki i pendrive'a. Co robi potem? Ucieka z domu, nie informując nawet policji o całym zajściu. Jest zdana na siebie, jednak po jakimś czasie spotyka na swojej drodze organizację zwaną Czerwonym Parasolem. Nie ma innego wyboru, musi im zaufać.
   Czerwony Parasol z początku był książką bardzo dobrą. Wartka i ciekawa akcja wręcz nie pozwalały odłożyć książki na bok. Wszystko było świetnie do momentu pojawienia się pewnego Igora. Wtedy tempo zwolniło, a na pierwszy plan wszedł wątek romansu, który (nie ukrywam) z początku nawet przypadł mi do gustu. Po wielu, wielu stronach miałam go jednak serdecznie dość... Ciągłe Kocie i Księżniczko w końcu zaczęło drażnić. Gdzie w tym wszystkim podział się thriller, na który tak bardzo liczyłam? Na szczęście po jakimś czasie wrócił i wszystko znowu zaczęło być dobre.

"Ten ktoś ci pomoże. Musisz tylko zapamiętać dwa wyrazy: ,,czerwony parasol". Powtórz!"

 Bohaterowie byli w porządku, choć odrobinę przerysowani. Tatiana była wszechstronnie utalentowana i oczywiście umiała posługiwać się bronią, miała nieziemski refleks, skakała ze spadochronem... ah, długo by wymieniać. Często bywało też, jak dla mnie, odrobinę zbyt wulgarnie. Szczególnie na początku książki. Nic do tego nie mam jeśli jest to w jakiś sposób powiązane z fabułą lub charakterem bohatera, no ale Wiktor Mrok momentami przesadzał. No ale jeśli komuś przekleństwa nie przeszkadzają to pewnie nawet nie zwróci na to uwagi. Podobało mi się za to poczucie humoru niektórych bohaterów i ich teksty. Uwielbiam rozluźnianie atmosfery w ten sposób, dlatego była to dla mnie swego rodzaju rekompensata.
    Historia oparta jest na faktach, dlatego momentami daje do myślenia. Takie rzeczy dzieją się naprawdę i to potrafi przerazić... Autor ma u mnie duży plus za  odwagę, gdyż poruszył dość kontrowersyjny temat o służbach specjalnych i ich działaniach. Warto też wspomnieć, iż Czerwony Parasol jest debiutancką powieścią Wiktora Mroka. Szczerze mówiąc, nawet tego nie dostrzegłam. Owszem, są pewne widoczne niedociągnięcia, jednak muszę przyznać, że jak na pierwszą książkę to stoi na dosyć wysokim poziomie. A może to przez to, że jestem laikiem w tych tematach?

Reasumując, Czerwony Parasol to interesujący i trzymający w napięciu thriller, który po prostu w pewnym momencie na chwilę zgubił swój pierwotny gatunek na rzecz (dość słabego zresztą) romansu. Polecam ten tytuł fanom literatury sensacyjnej i klimatów rodem z filmów o Jamesie Bondzie, na pewno się im spodoba! A ja, kto wie, może jeszcze sięgnę po inny tytuł tego autora?


Wydanictwo: Initium
Autor: Wiktor Mrok
Ilość stron: 592
Cena okładkowa: 42,90 zł

Młody król i Mroczna Pani, czyli „World of Warcraft: Cisza przed burzą”

Młody król i Mroczna Pani, czyli „World of Warcraft: Cisza przed burzą”


Lata mijają, a World of Warcraft wciąż nie traci swojej, nie oszukujmy się, ogromnej popularności. Niedługo na rynku pojawi się Battle for Azeroth, zupełnie nowy, duży dodatek do gry. Z tej właśnie okazji pojawiła się Cisza przed burzą  książka, mająca za zadanie wypełnić lukę fabularną między dodatkami, Legionem i wspomnianym przed chwilą Battle for Azeroth. Zresztą, nie jest to pierwszy raz, gdy Blizzard w ten sposób przedstawia graczom historię Wowa. I bardzo dobrze, gdyż jest to uniwersum niezwykle ciekawe i rozbudowane. W sumie Cisza przed burzą była moim pierwszym, lecz na pewno nie ostatnim, spotkaniem z tym fantastycznym światem.

  Horda i Przymierze razem pokonały Płonący Legion, jednak wciąż nie oznacza to pokoju. Wręcz przeciwnie, rana zadana ciosem miecza Sargerasa osłabiła Azeroth. Na powierzchnię wypływa tajemnicza substancja zwana azerytem. Może ona leczyć rany i przywrócić to, co zniszczone, lecz w niewłaściwych rękach staje się wielkim zagrożeniem dla świata i śmiertelną bronią. Każdy chciałby ją posiadać, lecz nie każdy do czynienia dobra.
 Wydarzenia opisane są z perspektywy Anduina Wrynna, młodego króla Przymierza, który próbuje pogodzić się ze śmiercią ojca, a także Sylwany Bieżywiatr, wodza Hordy. Chcąc nie chcąc, ta pierwsza jakoś bardziej przypadła mi do gustu. Przeżycia władcy Wichrogrodu były też dominującym wątkiem w książce i to na tej postaci najbardziej skupiła się autorka. No cóż, niestety miłośnicy Hordy mogą poczuć się  odrobinę zaniedbani.

We wszystkim, co ci się przydarzyło, zawarty jest dar.

Historia opowiedziana jest w sposób lekki i interesujący. Wręcz nie mogłam odłożyć książki!
Christie Golden świetnie opisała intrygi Sylwany oraz politykę prowadzoną przez młodego króla. Nic dziwnego, przecież dla niej Azeroth jest drugim domem!
 Bohaterowie są prawdziwi, a ich motywacje są, w większym lub mniejszym stopniu, zrozumiałe. Starali się pogodzić ze stratą tak bliskich dla siebie osób. To właśnie strata i nadzieja grają ogromną rolę w Ciszy przed burzą. Scena, w której Anduin żegna się ze swoim starym przyjacielem... wzruszająca.
W pewnym momencie fabuły pojawili się Porzuceni, nieumarli mieszkający w Podmieście. Własnie w nich Anduin zauważa coś, co mogłoby sprowokować do pokoju między Hordą i Przymierzem, jednak wszystko zależy od Sylwany. A ona jest nieprzewidywalna i zdolna do poświęceń dla dobra swoich poddanych.
Napięcie w książce coraz bardziej rosło, by w końcu doszło do niespodziewanego i pełnego emocji finału... A reszty dowiemy się dopiero w grze!

Dla kogoś, kto nie miał wcześniej styczności z uniwersum World of Warcraft, (tak jak ja) książka może się na początku wydać trochę skomplikowana, jednak po jakimś czasie zaczyna się wszystko rozjaśniać i czytanie Ciszy przed burzą staje się przyjemnością. Jest to bowiem kawał dobrego fantasy! Polecam każdemu, zwłaszcza fanom Warcrafta. Dla nich ta lektura jest obowiązkowa.


Wydanictwo: Insignis
Autor: Christie Golden
Ilość stron: 405
Cena okładkowa: 39,99 zł
Data premiery: 18.07.2018

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis
Będę grał w grę... czyli ,,Droga Szamana. Etap 1: Początek"

Będę grał w grę... czyli ,,Droga Szamana. Etap 1: Początek"



Bardzo lubię gry komputerowe i książki, jednak jeszcze nigdy nie słyszałam o LitRPG. Jest to zupełnie nowy, dopiero raczkujący podgatunek sci-fi i fantasy, który do zwyczajnej narracji wprowadza elementy znane z gier komputerowych. Zważając na to, że Droga Szamana łączy moje dwie ulubione formy rozrywki, postanowiłam dać jej szansę. No cóż... było to dość ciekawe doświadczenie.

  Ludzkość została podzielona na żyjących w prawdziwym, choć o wiele biedniejszym, świecie, a także osoby zalogowane w Barlionie, pełnej potworów i przygód krainie. Gracze podłączeni są do kapsuł podtrzymujących życie, pozwalających również na przebywanie w grze całymi miesiącami, bez konieczności powrotu do szarej i przygnębiającej rzeczywistości. Brzmi kusząco? Jest druga też strona medalu. Za przestępstwa trafia się do wirtualnego więzienia, a tam już nie jest tak kolorowo. Filtry doznań są włączone, a co za tym idzie, ból i wysiłek jest odczuwany naprawdę. Więźniowie, ci szczególnie niebezpieczni, muszą przez wiele godzin harować w kopalniach, by utrzymać resztę społeczeństwa. Jednym z takich przestępców jest Dimitrij Machan, haker, a w Barlionie szaman. Chłopak musi spędzić osiem lat ciągłej pracy, grając jedną z najsłabszych postaci. Wszystko się zmienia, gdy dostrzega ukryty potencjał swojej, na pozór słabej, klasy.
  Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy podczas czytania były przeplatające się z tradycyjną narracją komunikaty zapisane w sposób typowy dla gier komputerowych, a także slang używany powszechnie wśród graczy. Z początku wydawało mi się to dziwne, lecz po pewnym czasie do tego przywykłam. W końcu przecież o to chodzi w LitRPG!

Twoja reputacja wśród strażników Kopalni ,,Pryka" wzrosła o 10 punktów. Bieżący poziom: Neutralny.
Osobom niezwiązanym z grami ta książka może wydać się nudna, trudna lub po prostu nieciekawa. Przed lekturą warto się zapoznać z podstawowymi "growymi" pojęciami. To powinno bardzo ułatwić czytanie i rozumienie Drogi Szamana. Nie zmienia to jednak faktu, że Wasilij Machanienko i tak starał się przybliżać niektóre z nich, by prędzej czy później każdy czerpał taka samą frajdę z czytania.
   Fabuła jest ciekawa, choć momentami odrobinę monotonna. Szczególnie sceny walk, które po jakimś czasie stały się dość powtarzalne i przewidywalne, choć widać było, że autor bardzo starał się to uratować. Chcąc nie chcąc, historia opowiedziana jest w sposób interesujący i łamiący wszelkie schematy. Coś czuję, że gatunek ten za jakiś czas wejdzie na stałe do popkultury! Mam nadzieję, ponieważ czyta się to szybko i bardzo dobrze. Zresztą, Droga Szamana się jeszcze nie kończy! Autor przygotował kilka części przygód szamana Machana, dlatego już niedługo powinny one ujrzeć światło dzienne również na polskim rynku.
  Reasumując, tytuł ten należy do nietuzinkowych. Ma ciekawą fabułę, należy do interesującego, dość nowego gatunku i ma wiele do zaoferowania. Droga Szamana to powiew świeżości wśród książek dla graczy, łączy Ready Player One z World of Warcraft i dodaje jeszcze wiele od siebie! Każdy gracz, szczególnie fan RPG, powinien po ten tytuł sięgnąć. Jest niekonwencjonalny, zabawny i pełen epickich, zapierających dech w piesiach przygód i stworów. Czego chcieć więcej?



Wydawnictwo: Insignis
Autor: Wasilij Machanienko
Ilość stron: 336
Cena okładkowa: 34,99zł

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis
Rollercoaster absurdu, czyli ,,Rok w poziomce"

Rollercoaster absurdu, czyli ,,Rok w poziomce"


Wydawnictwo:
Znak
Autor: Katarzyna Michalak

Zacznę od tego, że nawet nie wiem, co mogłabym o tej książce napisać. Z jednej strony uwielbiam ją za jej głupotę, z drugiej zaś za to nienawidzę. Ona jest tak absurdalna, że po prostu nie potrafię wziąć tego wszystkiego na poważnie.

   Ewa ma jedno marzenie - mały biały domek pod lasem, nad rzeczką. Książę z bajki i wielka, pełna dzieci i zwierząt, rodzina również by się przydali. Kobiety niestety nie stać na spełnienie swego marzenia i właśnie dlatego postanawia zwrócić się o pomoc do swoich przyjaciół. Ci niestety nie mają zamiaru wspomagać jej finansowo i zostawiają samą z problemem. Dopiero Andrzej będący, o zgrozo, niezwykle bogatym i przystojnym mężczyzną, a zarazem dawną miłością głównej bohaterki, lituje się nad nią i pożycza pieniądze na kredyt. Stawia jednak pewien warunek - dziewczyna ma trzy miesiące na znalezienie bestsellera dla założonego przez nich wydawnictwa. Jedynie z pozoru wydaje się to być proste zadanie...
   Historia jest nieskomplikowana i pełna zbiegów okoliczności, momentami zupełnie nierealnych i nazbyt przewidywalnych. Czasami wręcz po jednym zdaniu można odgadnąć, co stanie się za kilka stron.
 Bohaterowie są bardzo infantylni i płascy, a wśród nich rządzi protagonistka, wiecznie pechowa marzycielka Ewa. Jest ona chodzącym nieszczęściem, któremu w życiu nic się nigdy nie układa, jednak i tak stara się za wszelką cenę spełnić swoje marzenie. Niektóre jej pomysły były tak niezwykle irracjonalne i durne, że aż momentami miałam ochotę, zamknąć książkę i do niej nie wracać. Autorka stworzyła jednak coś tak głupiego, że sięgałam ponownie po Rok w Poziomce z czystej ciekawości, by po to, by zobaczyć, co tej Ewie znowu przyjdzie do głowy.

Czas i brak nadziei wyleczą z każdej miłości

  Moją ulubioną postacią była tajemnicza i nieprzewidywalna ,,Ta Michalak". Nazwisko znajome? Katarzyna Michalak dodała samą siebie do książki jako ktoś, kto pcha fabułę do przodu i naprowadza bohaterów na właściwy tor. Pojawia się niespodziewanie, by coś komuś dać lub powiedzieć i znika. Po prostu.  Gdy ktoś się jej posłucha, jego życie diametralnie się zmienia. Zbieg okoliczności, powiecie? Ależ skąd! Interwencja ,,Tej Michalak"! Pojawia się nawet w snach (a może koszmarach?) głównej bohaterki jako prorok i siła nieczysta. Szaleństwo!
  Rok w poziomce nie jest ani ambitny, ani jakoś wybitnie napisany. Nie jest to również książka zła, ba, czyta się ją szybko i jak na literaturę kobiecą jest dość przyjemna. Czasami można się uśmiechnąć lub zaśmiać z któregoś z pomysłów protagonistki. Jest to taki typowy zapychacz wolnego czasu. Jeżeli nie bierze się tego tytułu na poważnie i nie ma się co do niego jakichkolwiek wymagań i oczekiwań, można się przy nim dobrze bawić. Mnie osobiście bardzo się podobała i na pewno sięgnę po jeszcze jakąś książkę od ,,Tej Michalak".
Sportowe rozczarowanie, czyli ,,The Foxhole Court"

Sportowe rozczarowanie, czyli ,,The Foxhole Court"


Wydawnictwo: Niezwykłe
Autor: Nora Sakavic

O Foxhole Court słyszałam dość sporo, głównie dzięki Tumblerze i Pintereście. W internecie jest ogrom fan artów, fanfików i filmików związanych z tym właśnie tytułem, dlatego też byłam bardzo uradowana, dowiadując się, że Wydawnictwo Niezwykłe postanowiło zabrać się za jej tłumaczenie. Niestety cały zapał zniknął, gdy tylko zaczęłam czytać. Nie tego się spodziewałam.

Książka opowiada o Neilu Jostenie, osiemnastolatku, zapalonym graczu Exy, który podpisał kontrakt z drużyną Uniwersytetu Stanowego Palmetto. Jest również synem groźnego przestępcy znanego pod pseudonimem Rzeźnik. Chłopak za wszelką cenę stara się ukryć ten fakt, jednak dołączenie do Lisów mu w tym ani trochę nie pomaga. Drużyna jest bowiem niezwykle znana i rozpoznawalna, a to właśnie od tego niepotrzebnego rozgłosu stara się uciec Neil. Wie, że gdy tylko jego tajemnica wyjdzie na jaw, będzie martwy. U Lisów spotyka osobę z przeszłości, która również coś ukrywa.

Powiem prosto z mostu - książka nie przypadła mi do gustu. Przerwałam ją gdzieś w połowie i nie potrafiłam zabrać się za nią ponownie. Zdążyłam jednak sobie wyrobić o niej jakieś zdanie.
Bohaterowie byli w porządku. Każdy posiada inny charakter, przez co drużyna jest niezwykle szalona i interesująca. Teraz nie dziwię się, dlaczego stworzono z nimi aż tyle fanowskiej twórczości.
Wielkim plusem jest również to, że autorka sama stworzyła sport, który jest motywem przewodnim tego tytułu. Exy to połączenie lacrosse i hokeja, dlatego sądzę, że dyscyplina ta byłaby dość ciekawa do oglądania. Nora Sakavic stworzyła wiele dokładnych opisów rozgrywki, dlatego odwzorowanie tego sportu w prawdziwym życiu nie powinno być dla fanów problemem.

Z fabułą było trochę gorzej. Moim zdaniem jest trochę drętwa i pogmatwana. Nie zaciekawiła mnie.
 Foxhole Court jest częścią trylogii All for the game, dlatego już na pierwszy rzut oka można założyć, że spora część tajemnic zostanie rozwiązana dopiero w kolejnych, podobno lepszych, książkach.

 Jest to typowa młodzieżówka, która stara się poruszać dojrzalsze tematy, niestety jednak się nie polubiłyśmy. Na pozór ciekawa, lecz w ogóle nie potrafiłam się za nią zabrać i w dodatku mnie nudziła. Owszem, miała wiele pozytywów, jednak dla mnie była... średnia. Po prostu. Raczej nie sięgnę po kontynuacje, chociaż mam nadzieję, że może kiedyś do niej powrócę i zmienię zdanie. 
Melancholijna walka o przetrwanie, czyli ,,Piter. Wojna".

Melancholijna walka o przetrwanie, czyli ,,Piter. Wojna".


Wydawnictwo: Insignis
Autor: Szymun Wroczek
Uniwersum: Metro 2035

  Książka ta jest pierwszym tytułem z zupełnie nowego uniwersum, jakim jest Uniwersum Metro 2035. W odróżnieniu od poprzedniego, (przynajmniej w teorii) w tej serii zaczyna robić się o wiele brutalniej i poważniej. Jest to kontynuacja Pitera, wydanego w 2011 roku, którego niestety nie miałam okazji przeczytać. Po lekturze Piter. Wojna zrozumiałam, że będę musiała ten tytuł jak najszybciej nadrobić.   

  Wojna z Weganami ciągle trwa i zbiera przerażające żniwo. Wszędzie jest mrok, śmierć i strach, a w  samym środku tego wszystkiego jest skinhead z ciętym językiem, Uber, którego grupa diggerów znajduje na powierzchni Petersburga. Mężczyzna, choć w opłakanym stanie, powoli zaczyna wracać do zdrowia. To właśnie od tego momentu zaczyna się jego przygoda. W tym samym czasie opowiadane są historie z perspektywy innych grup, by w końcu doszło do momentu, w których niektóre z nich się łączą. I tak oto do skinheada-romantyka dołącza Gerda i Komar, Tadżyk i ,,car Powstania" Achmed. Równolegle z przygodami grupy Ubera, prowadzony jest wątek Artema, szesnastoletniego chłopaka, który dołącza do cyrku. Z początku myślałam, że chodzi o głównego bohatera Metro 2033, ponieważ oboje mają podobny charakter, jednak szybko zrozumiałam, że byłam w błędzie.
 Przyznam, że z początku bardziej interesował mnie wątek cyrkowców, aniżeli Ubera, lecz z biegiem czasu zmieniłam zdanie. Uważam, że obie historie mają w sobie tyle samo uroku i są w takim samym stopniu ciekawe.

Z Uberem tak zawsze - palnie coś niemądrego, a na idiotę wychodzisz ty.

  Bohaterowie to zdecydowanie jeden z wielu pozytywów tego tytułu. Są prawdziwi, ciekawi, a także świetnie napisani. W dodatku widać, że bohaterowie do czegoś dążą i mają nadzieję, że ludzie w końcu wyjdą z metra i zaczną prowadzić normalne życie. A taka ambicja u postaci to kolejna różnica między uniwersami.
 Najciekawszy jest chyba Uber, który cały czas rozluźniał atmosferę swoim niekonwencjonalnym poczuciem humoru i tekstami. Bardzo lubię postacie tego typu i zapewne dlatego tak bardzo przypadł mi do gustu. W dodatku jego żarty zawsze wywoływały na mojej twarzy uśmiech.
  Kolejny plus to klimat. Mroczny i pełen niebezpiecznych bestii Petersburg Szymuna Wroczka potrafi niejednokrotnie zjeżyć włos na karku. Autor połączył go jednak z melancholijnością i romantyzmem Ubera. Dzięki temu Piter. Wojna wyróżnia się spośród innych postapokaliptycznych. tytułów, w których króluje brutalność i ciągła walka. Owszem, w Piterze też było wiele takich scen, jednak nie na nich była zbudowana fabuła. Tutaj ważniejsze były wewnętrzne przeżycia bohaterów i ich szalona podróż przez to jakże puste miasto.
  Nie brakowało również epickich i spektakularnych scen walk z mutantami i Weganami. Choć można było odnieść wrażenie, że bohaterowie mają aż zbyt wiele szczęścia, potrafiąc przeżyć tyle starć bez zbyt wielkich strat, ja nie zwracałam na to zbyt wielkiej uwagi. Lubię, kiedy w książce dużo się dzieje i mnie takie akcje pasowały.


– Nie wiesz, kurna, z kim zadarłeś! Ze skinami zadarłeś! Rozumiesz?
 
  Mam nadzieję, że szykuje się kontynuacja. Książka, choć ma 600 stron, urywa się tak jakby w połowie... Może to zapowiedź kolejnej części? Oby tak było. Szymun Wroczek stworzył serię godną oryginalnej, tej stworzonej przez Głuchowskiego. Jest mrocznie, jest dużo akcji i są ciekawi bohaterowie. Czego chcieć więcej?
  Piter. Wojna to tytuł stworzony dla fanów klimatów postapokalipstycznych i ogólnie serii Metro 2033. Jest to zarazem świetny początek zupełnie nowego, dojrzalszego uniwersum. Zdecydowanie polecam.




Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Insignis.

Copyright © 2014 Popkulturka osobista , Blogger