ANONIMOWA DZIEWCZYNA (zapowiedź)

ANONIMOWA DZIEWCZYNA (zapowiedź)


J̶A̶K̶A̶ ̶J̶E̶S̶T̶ ̶C̶E̶N̶A̶ ̶T̶W̶O̶J̶E̶J̶ ̶A̶N̶O̶N̶I̶M̶O̶W̶O̶S̶C̶I̶?̶

C̶Z̶Y̶ ̶M̶A̶S̶Z̶ ̶P̶E̶W̶N̶O̶Ś̶Ć̶,̶ ̶C̶O̶ ̶J̶E̶S̶T̶ ̶P̶R̶A̶W̶D̶Ą̶?̶


Czy mogłabyś/mógłbyś skłamać nie mając wyrzutów sumienia?

Czy zraniłaś/zraniłeś kiedyś osobę, na której ci zależy?

Czy kara zawsze powinna być współmierna do przestępstwa?



Gdy Jessica Farris zgłasza się do udziału w badaniu psychologicznym prowadzonym przez tajemniczą doktor Shields jest przekonana, że będzie musiała jedynie odpowiedzieć na kilka pytań, po czym odbierze wynagrodzenie i na tym skończy się jej rola.
Jednak gdy pytania stają się coraz bardziej natarczywe i dogłębne, a sesje badawcze przeradzają się w zadania do wykonania, podczas których Jessica dostaje wytyczne, jak ma się ubrać i zachowywać, dziewczyna zaczyna mieć odczucie, że doktor Shields zna jej myśli... i wie, co Jess ma do ukrycia.

W im większą Jess popada paranoję, tym bardziej jasne staje się dla niej, że nie wie już, co w jej życiu jest realne, a co stanowi jeden z eksperymentów manipulacyjnych doktor Shields. Uwikłana w sieci podstępnych oszustw i zazdrości, dziewczyna szybko się przekonuje, że niektóre obsesje bywają zabójcze...


"Kolejna gęsta, trzymająca w napięciu powieść... Bawcie się dobrze, obserwując, jak rozgrywa się ta zabawa w kotka i myszkę". Kirkus Reviews

"Hendricks i Pekkanen w szczytowej formie. Nie przewidzicie finałowego zwrotu akcji!". People Magazine

WYRÓŻNIENIA, JAKIE SPOTKAŁY ANONIMOWĄ DZIEWCZYNĘ:
"Książka tygodnia" People Magazine
"50 najbardziej wyczekiwanych książek 2019 roku" HelloGiggles
"Najlepsza powieść kobieca 2019 roku Marie Claire
"Książki, których nie możesz przegapić" Hypable
"Książki 2019 roku, które musisz zabrać na spotkanie klubu książki" Cosmopolitan


(Nie)typowy gang z przyszłości, czyli ,,Śmiertelne oczyszczenie"

(Nie)typowy gang z przyszłości, czyli ,,Śmiertelne oczyszczenie"


    Twórczość Agaty Polte znałam już wcześniej ze względu na jej wcześniejsze książki obyczajowe i młodzieżowe, dlatego też niesamowicie zdziwiła mnie informacja o tym, że autorka stworzyła powieść z gatunku urban fantasy. Bardzo lubię historie tego typu, więc po książkę sięgnęłam z niemałym zainteresowaniem i przeróżnymi, mniej lub bardziej znaczącymi, oczekiwaniami. Jak więc ten nietypowy debiut ostatecznie wypadł? Czy polubiłam się z członkami Gangu Żmij na tyle, by z sięgnąć po kolejny tytuł opowiadający o ich dalszych zmaganiach z zupełnie nowymi wrogami? Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Śmiertelne oczyszczenie pokazuje autorkę w zupełnie nowym, rzekłabym, że nawet i lepszym świetle, a także zdecydowanie zaintrygowało mnie stworzonym przez siebie światem. 

   W celu wygrania wojny, stworzono serum, które miało ulepszyć wszystkie ludzkie umiejętności. Oprócz szybkości, siły i zręczności, u niektórych osób na skutek eksperymentów zaczęły pojawiać się zupełnie nowe, wyjątkowe i nie przewidziane wcześniej przez nikogo zdolności. Lata mijały, a spora część społeczeństwa dalej nie mogła pogodzić się z istnieniem osób o nadzwyczajnych mocach, przez co pojawiło się wiele grup walczących z obdarzonymi. Były jednak również te, które pomagały im się rozwijać oraz uczyły, jak nad tym nadzwyczajnym darem panować. Jedną z takich organizacji był założony przez potężnego i liczącego się w świecie telepatę Gang Żmij. Lucas Viper zrzeszał wszystkie utalentowane osoby i dawał im schronienie, by ci pomagali w walce z niebezpiecznymi przestępcami oraz innymi, wrogo do nich nastawionymi gangami. Tym razem sprawa jest jednak naprawdę poważna. Niezidentyfikowani wrogowie pewnego dnia zabijają bliską przyjaciółkę Vipera, lecz na tym się nie kończy. Sytuacja okazuje się być poważniejsza, niż na pierwszy rzut oka się wydaje... Jedną ze Żmij, która zostaje wybrana do rozwiązania tej nietypowej zagadki jest potrafiąca odczytywać przeszłość Kai. Dziewczyna z pomocą innych członków Gangu prowadzi śledztwo, od którego zależy przyszłość wszystkich obdarzonych.
  Nie ukrywam, że z początku miałam problem, by się w tę fabułę w ogóle wciągnąć. Śmiertelne oczyszczenie wydawało mi się wtedy kolejną książką młodzieżową, tym razem jednak osadzoną w klimatach fantastycznych. Cóż, nic bardziej mylnego! Z rozdziału na rozdział robiło się jednak lepiej, a ja nie potrafiłam się odciągnąć od dalszej lektury! Choć historia co prawda nie należy do  zbytnio skomplikowanych, bardzo przypadła mi do gustu. Głównie ze względu na bardzo lekki styl, jaki posiada autorka. Dzięki niemu przez książkę brnie się niezwykle szybko i przyjemnie, a jej całokształt prezentuje się zadziwiająco dobrze.

- Czy ona miała niedawno wstrząśnienie mózgu, a wy dopuściliście ją do walki? - Odwrócił się do Erana. - A ty byłeś na tyle głupi, że bez odrobiny mocy teleportowałeś waszą dwójkę? Bogowie, czy ja pracuję z samobójcami?!

  Polubiłam też różnorodnych i ciekawych bohaterów. Każdy z nich miał swoje własne, oryginalne umiejętności oraz charakter, co pozwalało czytelnikowi poznać naprawdę ciekawą ekipę. Bliźniacy Orion i Eran, małomówny Terry, wcześniej wspomnieni Kai oraz Lucien, czy też chociażby uzdrowiciel Damien to jedynie kilka z pojawiających się w książce postaci. Choć momentami zachowywali się odrobinę infantylnie, będę wspominać ich pozytywnie. Podobały mi się również relacje między nimi - a w szczególności ciągłe docinki Kai i Erana! Mam niemałą nadzieję, że wątek tej nietypowej dwójki zostanie w kolejnych częściach poprowadzony w ciekawy sposób.
  Śmiertelne oczyszczenie to naprawdę dobry debiut fantasy. Cieszę się, że polscy autorzy potrafią tworzyć serie na równie wysokim poziomie, co te zagraniczne. Agata Polte wykreowała świat z ogromnym potencjałem i pomysłami na poprowadzenie go. Z niecierpliwością oczekuję na drugi tom i wierzę, że będzie na podobnym poziomie, co pierwszy!

   Reasumując, jest to książka z interesującą fabułą i zapadającymi w pamięć bohaterami. Niech nikogo nie zmylą poprzednie tytuły autorki, tutaj Agata Polte pokazuje się czytelnikowi z zupełnie innej strony, która zadziwiła także i mnie! Śmiertelne oczyszczenie jest początkiem intrygującej serii o Gangu Żmij, która powinna przypaść do gustu fanom urban fantasy.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Autor: Agata Polte
Ilość stron: 392
Cena okładkowa: 37,90 zł
Premiera: 01.10.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

Pokuta za grzechy przeszłości, czyli ,,Wina"

Pokuta za grzechy przeszłości, czyli ,,Wina"


    Mam zadziwiającą słabość do kryminałów osadzonych w polskich realiach. Są one co prawda dość specyficzne, jednak mnie do siebie ciągną i gdy tylko mam ku temu okazję, bardzo chętnie po takie tytuły sięgam. Oprócz Polski jako kraju akcji fabuły, Wina charakteryzuje się również tym, iż jest debiutem, co jedynie jeszcze bardziej podsyciło mój apetyt na tę książkę. Jak  więc przebiegła ta nietypowa wizyta w Katowicach? A także, co chyba ważniejsze, czy pierwsza część w ogóle zachęca do sięgnięcia po kolejne? Moim zdaniem tak. Piotr Wójcik stworzył historię posiadającą ogromny potencjał na ciekawą serię i  wręcz nie mogę się doczekać, by przeczytać następną książkę tego autora.

   Wygłaszający kontrowersyjne poglądy i płomienne kazania ksiądz Nosol zostaje pewnego poranka brutalnie zamordowany podczas spowiedzi. Ze względu na wczesną porę, na miejscu zdarzenia nie ma żadnych świadków. Śledztwem zajmuje się komisarz Paweł Góralczyk, dla którego ta sprawa również nie należy do najłatwiejszych. Zwłaszcza, że jego głowę zakrzątają także własne problemy, wizyty u lekarzy oraz nietypowe lęki spowodowane demonami przeszłości. Wkrótce ginie kolejna osoba, a cała sprawa zaczyna robić się coraz bardziej skomplikowana... Tropów jest kilka, jednak który okaże się być tym prawdziwym? Kibole, lewicowi aktywiści, a może i nawet lokalni politycy? Każdy miał powód, by pozbyć się kontrowersyjnego księdza, tylko kto był zdolny do tego, by to faktycznie zrobić?
 Bardzo podobało mi się, że rozdziały były pisane z perspektywy różnych postaci. Choć narracja  i tak prowadzona jest w trzeciej osobie, taki zabieg pozwalał bliżej poznać każde z podejrzanych przez policję środowisk, a także gromadę przeróżnych postaci. Zwłaszcza, że każda z nich była na swój sposób interesująca i niepowtarzalna. Nie będę ukrywać, że do gustu najbardziej przypadł mi jednak główny bohater, Paweł Góralczyk. Choć to niesamowicie ogromny gbur i samotnik, polubiłam go i  nawet potrafiłam zrozumieć. Widać, że to najzwyczajniej w świecie zagubiony w życiu facet z ogromnym bagażem emocjonalnym. Mam nadzieję, że w następnych częściach pojawi się ponownie! Ciekawi byli również chociażby Anka Janczak, liderka niewielkiego lewicowego ugrupowania, czy też Dawid Kwiek, diler, który już sam nie potrafi ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się w kościele tego feralnego, wiosennego dnia. Bohaterowie to zdecydowanie jeden z najsilniejszych aspektów książki i śledzenie ich perypetii sprawia wiele przyjemności.

Wiem na przykład, że jeśli człowiek nie odpowie za swoje winy, nie naprawi ich jakoś, nie przeprosi i tak dalej, to to po pewnym czasie mu odbija. Poczucie winy wyłazi z niego bokami, odgradza się od życia, od rzeczywistości, od bliskich.

    Nie podobał mi się jednak język i niektóre dialogi. Choć całość czytało się bardzo dobrze, zdarzały się fragmenty, które wydawały mi się odrobinę sztuczne i wystające od innych. Chodzi mi głównie o jednorazowe dialogi, zwłaszcza te między policjantami. Na ogrom wulgaryzmów w niektórych rozmowach starałam się nie zwracać zbytnio uwagi, w końcu takie środowisko, jednak miałam niejednokrotnie wrażenie, że są one zbyt przesadzone. Mimo kilku potknięć, które rzuciły mi się w oczy, jestem pewna, że z biegiem czasu warsztat autora będzie się stawał jeszcze lepszy. Zwłaszcza, że Wina to książka bardzo dobra i niesamowicie klimatyczna! Owego klimatu dodawała chociażby obecność postaci, które mówiły gwarą śląską. Nie spodziewałam się tego, jednak ten zabieg naprawdę przypadł mi do gustu! Pomysł, by osadzić akcję w Katowicach wydał mi się niezwykle interesujący, choć w tym mieście byłam (niestety) jedynie raz w życiu.

   Wina to kryminał z krwi i kości, naprawdę dobry i ciekawy debiut oraz świetny początek nowej kryminalnej serii. Każdy z bohaterów był interesujący, a fabuła wciągała już od pierwszych stron. Choć zdarzały się niewielkie potknięcia, całokształt prezentuje się pozytywnie i zdecydowanie będę czekać na potencjalną kontynuację. Zwłaszcza, że zakończenie jest bardzo otwarte i widać, że wymaga dopowiedzenia. Mimo wszystko, polecam fanom polskich kryminałów. To naprawdę ciekawa książka, której warto dać szansę.

Wydawnictwo: Dragon
Autor: Piotr Wójcik
Ilość stron: 304
Cena okładkowa: 34,95 zł
Premiera: 02.10.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Dragon
Psie szaleństwo, czyli ,,Był sobie pies 2"

Psie szaleństwo, czyli ,,Był sobie pies 2"


    Bardzo dobrze pamiętam czasy mojego dzieciństwa, gdy praktycznie wszystkimi książkami, jakie czytałam, były przeróżne historie o psach i kotach (choć te o tych pierwszych o wiele bardziej przypadały mi do gustu). Z biegiem lat mój czytelniczy gust ulegał zmianie, a ja po tytuły, których bohaterami były zwierzęta, przez bardzo długi czas w ogóle nie sięgałam. Dlatego też, o czym warto wspomnieć, nie czytałam żadnej książki, której autorem jest W. Bruce Cameron, choć słyszałam o nich dość sporo pozytywnych opinii. Wszystko zmieniło się jednak przez Był sobie pies 2. Dzięki tej książce przypomniałam sobie beztroskie czasy dzieciństwa, lecz zarazem otrzymałam historię o wiele bardziej dojrzałą i niesamowicie poruszającą.

  Bailey - główny bohater pierwszej części, powraca w zupełnie nowych psich wcieleniach, a jego szalona misja jeszcze się nie zakończyła. Teraz musi za wszelką cenę opiekować się wnuczką Ethana, Clarity June, która wraz ze swoją matką wyjeżdża do wielkiego, pełnego niebezpieczeństw miasta. Dorastająca nastolatka wpada w ogromne tarapaty, z którymi sama nie potrafi sobie poradzić. Choć na matkę nie może liczyć, ma na szczęście przy sobie swego psiego towarzysza, który nie odstępuje jej na krok i wspiera we wszystkim, co przeżywa. Bailey pod wieloma przeróżnymi postaciami musi zrobić wszystko, co w jego psiej mocy, aby Clarity w końcu odnalazła w swoim życiu szczęście i spokój. 
   Prawdę mówiąc, nie miałam pojęcia, czego mogłabym się po tej historii spodziewać. Jako, iż jest ona napisana z perspektywy psa, z początku sądziłam, że będzie prosta i infantylna, a jej głównym tematem będą przeróżne zabawne przygody, które Bailey przeżył. Jak się po pewnym czasie okazało, dostałam coś zupełnie innego. Co prawda książka Był sobie pies 2 napisana jest dość prostym językiem, jednak przedstawia czytelnikowi wiele problemów, z którymi muszą się borykać współcześnie młodzi ludzie. Bulimia, próby samobójcze czy też chociażby poszukiwanie akceptacji to tylko kilka z poruszanych przez autora tematów. Na szczęście nie wszystko w owej historii jest aż tak przygnębiające. Bardzo podobała mi się chociażby niezwykle urocza i rozczulająca relacja CJ (Clarity) i Baileya. Sama również mam w domu psa, dlatego z doświadczenia dobrze wiem, jakie te zwierzęta potrafią być kochane. A główny psi bohater to akurat niezwykle grzeczny piesek, który zasługuje na wszystko, co najlepsze. 

Widywałem koty na dworze, ale nigdy nie spacerowały z ludźmi, tylko samotnie. A pieski prawie zawsze chodzą na spacery w towarzystwie ludzi. To tylko jeden z wielu powodów, dla których psy są lepszymi zwierzakami niż koty.

    Losy głównych bohaterów śledziłam z niemałym zainteresowaniem. Choć momentami wydawały mi się być zdecydowanie zbyt naciągane (zwłaszcza pod koniec), to i tak byłam bardzo ciekawa, jak wszystko się potoczy. Nie ukrywam, że jest to książka bardzo wzruszająca i poruszająca, zwłaszcza dla każdego miłośnika psów. Ja również niejednokrotnie miałam łzy w oczach, gdy czytałam o wszystkich przeciwnościach losu, które musieli przechodzić bohaterowie, szczególnie przez to, w jaki sposób opisywał to nieświadomy niczego Bailey.  Ostatecznie zakończenie zdecydowanie mnie usatysfakcjonowało i nie żałuję ani sekundy spędzonej z tym tytułem.
Uważam jednak, że mimo wszystko nie jest to książka dla młodszych czytelników. Głównie ze względu na poruszaną przez nią problematykę i niektóre dialogi. Mogą najzwyczajniej w świecie jej w pełni nie zrozumieć. Aczkolwiek już tym starszym powinna zdecydowanie przypaść do gustu. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Był sobie pies 2 to historia wyłącznie urocza, wręcz dla dzieci, szybko okazuje się, że pokazuje ona życie we wszystkich słodko-gorzkich odcieniach i niczego nie pomija.

    Reasumując, była to dla mnie przygoda niezwykła, pełna śmiechu, lecz i niejednokrotnie łez. Pierwszy raz czytałam książkę napisaną z perspektywy psa, jednak zabieg ten zaintrygował mnie na tyle, że w przyszłości sięgnę jeszcze po inne tego typu książki autorstwa W. Bruce'a Camerona. Cóż, Był sobie pies 2 do poprzedniczki co prawda porównać nie mogę, lecz całokształt wywołał we mnie ogrom przeróżnych emocji i będę o tej historii pamiętać. To niesamowita książka o bezgranicznej miłości psa do swojego właściciela, a także pokonywaniu własnych słabości i poszukiwaniu szczęścia. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza miłośnikom tych wspaniałych czworonogów.

FILM NA PODSTAWIE KSIĄŻKI JUŻ 4 PAŹDZIERNIKA 2019 W KINACH

Wydawnictwo: Kobiece
Autor: W. Bruce Cameron
Ilość stron: 408
Cena okładkowa: 39,90 zł
Premiera: 04.09.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu
Ciężki żywot lekarza, czyli ,,Będzie bolało"

Ciężki żywot lekarza, czyli ,,Będzie bolało"


    Uważam, że dobrym pomysłem będzie, jeśli na samym wstępie napomknę o dość istotnym fakcie, iż osobiście z medycyną mam naprawdę niewiele wspólnego (no, nie licząc tego, że podczas wyboru profilu w liceum, moją opcją alternatywną był biol-chem). Co w takim razie skłoniło mnie do sięgnięcia po zapiski osoby, która z tą nauką miała naprawdę ogromny związek? Cóż, sama nie potrafię tego do końca zrozumieć. Zdecydowanie miał na to wpływ ogrom pozytywnych opinii i wewnętrzna chęć przełamania własnej strefy komfortu. Ostatecznie nie żałuję ani sekundy, którą spędziłam wraz z autorem na jego ciężkich i niezwykle męczących dyżurach. Był to istny rollercoaster skrajnych emocji, podczas którego bawiłam się wyśmienicie (nawet jeśli co rusz miałam na owej kolejce ogromne mdłości)!

   Jak wywnioskować można z podtytułu, książka zapisana jest w formie dziennika. Adam Kay, były lekarz specjalizujący się w kierunku ginekologii i położnictwa, dzieli się z czytelnikami anegdotami ze swojego codziennego, aczkolwiek niezwykle ciężkiego szpitalnego życia. Odsłania również wszelkie mankamenty i absurdy, które brytyjska służba zdrowia najwidoczniej stara się przed swoimi pacjentami porządnie ukryć. Autor opisuje swoją wspinaczkę po drabinie kariery i przedstawia powody, dla których ostatecznie postanowił zrezygnować ze swojej posady.
 Będzie bolało, która pozornie wygląda na zbiór zabawnych historyjek z życia zmęczonego ciągłą pracą lekarza, ma tak naprawdę drugie, o wiele głębsze, dno. Choć poczucie humoru autora jest ostre jak skalpel (albo, co wydaje mi się być o wiele gorszym porównaniem, ciemne jak czerniak), nie skupia się on wyłącznie na zabawnych sytuacjach, których był w szpitalu świadkiem Pokazuje ludzkie słabości, a także przypadki, które niezwykle chwytają za serce i zmuszają do refleksji nad kruchością ludzkiego życia.
Mimo wszystko, Adam Kay jest obecnie artystą komediowym, więc jego książka nie jest wyłącznie dołującą opowieścią o tym, co przeszedł i jaki miało to na niego wpływ. Prawdę mówiąc, przez większość czasu uśmiech nie znikał mi z twarzy! Jakbym miała zaznaczać każdy fragment, który mnie rozbawił, w zakładkach indeksujących byłaby zapewne spora część książki! Naprawdę zauroczył mnie pełen ironii i nonszalancji styl autora, dlatego czytanie było ogromną przyjemnością. Aż mi smutno, że to spotkanie musiało być tak krótkie.

PR to badanie per rectum (przez odbyt). Dlatego jeśli ktoś mówi wam, że zajmuje się PR-em, zawsze dopytajcie, co dokładnie ma na myśli.

   W książce nie brakuje również medycznej terminologii, którą autor na szczęście skrupulatnie, lecz bez porzucenia typowego dla siebie humoru, wyjaśnia w przypisach. Było to ogromne ułatwienie dla takiego ginekologicznego (lecz nie tylko) laika, jak ja. Sprawiają one, że po Będzie bolało mogą sięgnąć osoby, których wiedza ogranicza się do kilku podstawowych informacji. Warto jednak wspomnieć, że Adam Kay nie szczędzi czytelnikowi dokładnych opisów, przez co momentami przechodziły mnie ciarki, mój obiad powoli się odzywał, a także czułam, że wszystkie moje płyny ustrojowe zamarzają. Jednak czy to aż taka wysoka cena za ciekawe anegdotki o tym, co, tak na przykład, można włożyć w niektóre otwory w swoim ciele? Cóż, moim zdaniem warto było to wszystko przeboleć. W imię nauki!

 Nie jestem też pewien, skąd miałbym wziąć te dwie dodatkowe godziny dziennie- musiałbym albo porzucić moje niepoważne hobby, to znaczy sen, albo zrezygnować z czasochłonnych dojazdów do pracy i zamieszkać w szpitalnym schowku na szczotki.

     Moja ostateczna diagnoza? Jest to zdecydowanie jedna z lepszych książek, jakie w tym roku przeczytałam. Wywoływała u mnie ogrom skrajnych emocji, bawiła swoją absurdalnością, niejednokrotnie wręcz obrzydzała, lecz ostatecznie wszystko skumulowało się w refleksję na temat trudu pracy lekarzy i odpowiedzialności, jaką noszą codziennie na swoich barkach. Naprawdę warto zainteresować się tym tematem. Bardzo cieszę się, że powstała książka, w której zostają pokazane wszystkie odcienie medycznego świata, bez ukrywania nieprzyjemnych faktów. Bezapelacyjnie polecam każdemu, kogo interesują ciekawe przypadki z oddziału ginekologicznego oraz szpitalnego życia, lecz zarazem nie boi się, gdy klimat książki w jednym momencie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Będzie bolało to niesamowita przygoda, o której szybko nie zapomnę.


Wydawnictwo: Insignis
Autor: Adam Kay
Ilość stron: 312
Cena okładkowa: 34,99 zł
Premiera: 06.06.2018


Niezwykły chłopiec wśród zwykłych ludzi, czyli ,,Lanny"

Niezwykły chłopiec wśród zwykłych ludzi, czyli ,,Lanny"


     Na samym wstępie przyznam się, że niesamowicie bałam się momentu, gdy musiałam w końcu zasiąść do pisania recenzji tej książki. Obawiałam się, że nie zrozumiałam jej wystarczająco dobrze, by cokolwiek mądrzejszego o niej powiedzieć. W końcu się jednak przełamałam i postanowiłam, że mimo wszystko trzeba o niej wspomnieć. I to koniecznie. Jej tajemniczy i niezwykle specyficzny klimat bardzo na tę uwagę zasługuje. Lanny to tytuł, obok którego nie można przejść obojętnie i zdecydowanie warto dać jest mu szansę.

   Tytułowy bohater, Lanny, przeprowadza się ze swoimi rodzicami do wioski leżącej godzinę drogi od Londynu. Jego matka to była aktora, która stara się napisać brutalny i krwisty kryminał, a ojciec zajęty jest biznesami, drogimi sprzętami oraz kobietami, rzadko pojawiając się w ogóle w domu. Miejsce to w żaden sposób nie wyróżnia się od innych angielskich wiosek. Jest jednak jedno ,,ale". Bardzo często przechadza się po nim mityczny, liściasty stwór, Praszczur Łuskiewnik, który uwielbia podsłuchiwać rozmowy mieszkańców. Szczególnie do gustu przypadł mu Lanny, wyróżniający się swoją dziwacznością, inteligentny, wrażliwy na krzywdę innych ludzi, a także uwielbiający naturę chłopiec. Pewnego dnia Lanny znika, a jego rodzice nie mają pojęcia, gdzie może być. Podejrzany staje się od razu lokalny artysta, Pete, z którym chłopak, ze względu na lekcje rysunku, spędzał sporo czasu. Mężczyzna jest jednak w stu procentach przekonany o swojej niewinności. Wszyscy w wiosce snują jednak swoje własne, niejednokrotnie też i czarne, scenariusze na temat sytuacji Lanny'ego. Który z nich okaże się być tym prawdziwym?
   Od razu rzucił mi się w oczy specyficzny styl, jakim książka została napisana. Jest bardzo minimalistyczny i prosty, lecz zarazem czuć w nim emocje bohaterów. Choć zapis dialogów diametralnie różni się od tego, jaki jest w książkach najczęściej stosowany, wciąż są to rozmowy z krwi i kości. Ten dziwny zabieg dodaje Lanny'emu wiele uroku i korzystnie wpływa na całokształt historii. Najbardziej nietypowe były jednak i tak wypowiedzi przypadkowych mieszkańców, z którymi Praszczur Łuskiewnik miał w trakcie swoich podróży do czynienia. Zapisane są jako (dosłownie) porozsypywane po kartce urywki zdań, tworzące chmury przeróżnych, mniej lub bardziej sensownych, słów. Ich natłok przytłacza, lecz pozwala wczuć się w klimat książki.

Wszyscy nic tylko gapią się w te swoje telefony, gnają tymi swoimi wielkimi błyszczącymi samochodami, a ty mi się wydajesz dzieciaczkiem ze starych dobrych czasów, kiedy wszystko dokoła było jeszcze całkiem ludzkie.

    Magiczna. Tak jednym słowem byłabym w stanie opisać Lanny'ego. Mroczna i nietypowa, wręcz baśniowa otoczka sprawia, że czytelnik wkracza do tego świata i wraca do rzeczywistości dopiero po przeczytaniu ostatniej strony. Choć może nawet i nie? Lanny na pewno zostaje w pamięci, wnosi coś do naszego życia. To historia o codzienności, niejednokrotnie pełnej zakłamania i obłudy. Pokazuje również okropną, wszechobecną znieczulicę w obliczu czyjejś tragedii, co jest ogromnym problemem naszych czasów. Max Porter to pisarz, który ma zdecydowanie wiele do przekazania i nie boi się poruszać ciężkich tematów. Autor bawi się formą, starając się zadziwić czytelnika swoimi niekonwencjonalnymi pomysłami. W końcu nie bez powodu został nominowany do Nagrody Bookera, racja? Jego historia porusza i zadziwia swoją prostotą, choć Lanny wcale nie należy do książek, które można przeczytać wyłącznie dla relaksu. Trzeba się do niej przygotować, a także otworzyć umysł na ową wszechobecną odmienność i dziką naturę.

   Uważam, że naprawdę warto jest udać się do tego dziwacznego, pełnego nieodkrytych tajemnic świata i lepiej poznać nietypowego Lanny'ego oraz najbliższych, którzy na co dzień go otaczają. Jest to książka krótka, jednak dająca do myślenia, dlatego zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Powinna spodobać się każdemu, kto lubi specyficzne i nietypowe opowieści. Zdecydowanie polecam i zachęcam do przeczytania.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Autor: Max Porter
Ilość stron: 220
Cena okładkowa: 39,90 zł
Premiera: 17.09.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

W alternatywnej rzeczywistości, czyli ,,Nellie. Wtajemniczenie" [PRZEDPREMIEROWO]

W alternatywnej rzeczywistości, czyli ,,Nellie. Wtajemniczenie" [PRZEDPREMIEROWO]


  Od czasu do czasu lubię sięgnąć po lekką literaturę młodzieżową. To bardzo dobra odskocznia od historii, po które najczęściej w wolnym czasie sięgam. Co prawda historia o Nellie rzuciła mi się w oczy głównie ze względu na wpadającą w oko okładkę, lecz sama fabuła również wydawała mi się na tyle interesująca, by dać jej szansę. Jak jednak przebiegła ta szalona podróż do alternatywnej rzeczywistości? Cóż, młodszym czytelnikom na pewno przypadnie do gustu, choć ci starsi również będą potrafili odnaleźć w niej coś dla siebie.

   Książka opowiada o piętnastoletniej Nellie, która na co dzień prowadzi życie zwyczajnej, nie wyróżniającej się z tłumu nastolatki. Chodzi do szkoły, opiekuje się swoim chorym na zespół Aspergera bratem, spotyka się z  przyjaciółmi, a także zmaga się ze swoim pierwszym zauroczeniem... Wszystko jednak diametralnie się zmienia, gdy pewnego razu podczas burzy wpada w rozdarcie czasoprzestrzenne i niespodziewanie pojawia się w alternatywnym uniwersum. Jak się szybko okazuje, praktycznie wszystko jest w nim zupełnie inne. W kraju wciąż panuje monarchia, kobiety ubierają się w szykowne i gustowne suknie, a książęta organizują w swoich zamkach wspaniałe bale. Nellie szybko spotyka ludzi, którzy również niegdyś żyli w poprzednim świecie i teraz starają się przywyknąć do tej nietypowej i dziwacznej sytuacji. Pomagają oni sobie nawzajem, wyszukując kolejne osoby, pojawiające się w tym miejscu. Szukają przy okazji sposobu, który pozwoli im powrócić do pozostawionych po drugiej stronie rodzin i bliskich. Bohaterka dostaje nową tożsamość i jest zmuszona do tego, by im zaufać i zacząć  z nimi współpracować.
    Prawdę mówiąc, nie jest to książka wybitna i niesamowita, jednak ma w sobie coś, co mimo wszystko do niej przyciąga. Choć bardzo krótka (niecałe 300 stron), potrafi zainteresować, a czytelnik jest ciekawy, z czym jeszcze będzie musiała zmierzyć się główna bohaterka. Niestety, ta niewielka objętość powoduje to, że gdy akcja zaczyna się rozkręcać, książka nagle się kończy, my zostajemy z pytaniami, a na kolejny tom trzeba czekać... Cóż, mam też nadzieję, że poziom serii się z kolejną częścią polepszy, ponieważ ta fabuła ma potencjał na coś naprawdę intrygującego, jednak autorka go w pełni nie wykorzystuje. 
Jest to zdecydowanie literatura bardziej dla młodszego czytelnika, dlatego nie przypadnie do gustu osobom poszukującym ambitnego i rozbudowanego świata fantasy. Jak już wspominałam, jest to raczej tytuł skierowany do młodzieży.

Jak często powtarzał mój ojciec: ,,Que sera, sera", co oznaczało: ,,Co będzie, to będzie".

     Bohaterowie byli w porządku, choć tak prawdę mówiąc, żaden nie wywołał u mnie jakiegoś większego zainteresowania. Niestety, tytułowa Nellie wydawała mi się momentami dość nijaka, a do gustu o wiele bardziej przypadły mi postacie drugoplanowe, czyli osoby, które pomagały jej w przystosowaniu się do życia w alternatywnej rzeczywistości. Mimo wszystko, całokształt opisywanych bohaterów wyglądał na dość płaski. Była to raczej wina szybkiego prowadzenia fabuły, przez co niewiele się o tych bohaterach w ogóle dowiedziałam. Wierzę jednak, że w następnych częściach ich historie i charaktery zostały choć trochę bardziej rozbudowane. Pozostaje jedynie czekać.

   Być może jestem trochę za stara na takie historie, bo Nellie. Wtajemniczenie oceniam jako całokształt dość średnio. Nie zmienia to jednak faktu, że nie jest to książka zła. Ba, powiedziałabym, że jest bardzo dobra! To bardzo ciekawy tytuł dla każdego, kto lubi lekką fantastykę oraz opowieści o księciu z bajki, pałacach i balach. Ja sama z pewnością sięgnę po kolejne tomy, gdyż jestem ciekawa, jak ta przygoda się zakończy. Muszę jednak przyznać, że spodobałaby mi się o wiele bardziej, gdybym sięgnęła po nią, będąc młodsza...

Wydawnictwo: Dragon
Autor: Sylvie Payette
Ilość stron: 264
Cena okładkowa: 34,95 zł
Premiera: 18.09.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Dragon

W obronie mordercy, czyli ,,Proś o wybaczenie"

W obronie mordercy, czyli ,,Proś o wybaczenie"




    Jakiś czas temu zrozumiałam, że ja chyba jednak zaczęłam lubić książki kryminalne. Choć jeszcze ani razu nie udało mi się odgadnąć, kto jest winny (Sherlockiem to ja raczej nigdy nie będę!), to i tak wiele przyjemności sprawia mi poznawanie coraz to nowszych historii i bohaterów. A już najbardziej odpowiada mi, gdy oprócz zwykłego poszukiwania sprawcy, pojawiają się też wątki trochę mniej związane z samym śledztwem. Jak się okazało, pierwszy tom serii opowiadającej o prokurator Morgan Dane łączy mroczny thriller z romansem, co moim zdaniem zwiastowało dość obiecujące połączenie. Jak to ostatecznie wypadło? Prawdę mówiąc, zadziwiająco dobrze. A na kolejne tomy będę czekać z niecierpliwością!

   Morgan Dane wraca do Scarlett Falls, by na nowo ułożyć sobie życie po śmierci kochanego męża. Kobiecie jakoś udaje się pogodzić z przeszłością i zaczyna w końcu poszukiwać dla siebie pracy, jednak ten spokój zostaje przerwany przez tajemnicze, brutalne morderstwo opiekunki do dzieci, która zajmowała się córkami Morgan. Mieszkańcy miasteczka od razu zaczynają podejrzewać Nicka Zabrowskiego, syna sąsiada głównej bohaterki, który miał z niejaką Tessą bliski kontakt. Wydaje się, że zabójca został już złapany, gdyż dowody na winę młodego chłopaka są na pierwszy rzut oka niepodważalne... Jest jednak ktoś, kto za wszelką cenę chce oczyścić Nicka z zarzutów, a także wymierzyć sprawiedliwość. Morgan Dane porzuca propozycję bezpiecznej, stabilnej pracy i zaczyna prowadzić własne śledztwo, którym ma zamiar uratować Nicka. Może na szczęście liczyć na wsparcie swojego bliskiego przyjaciela z przeszłości, detektywa Lance'a Krugera oraz jego szefa - Sharpa. To właśnie ta trójka narazi się na odrzucenie z lokalnej społeczności, byle poznać prawdziwe rozwiązanie zagadkowego morderstwa i wyciągnąć, prawdopodobnie, niewinnego chłopaka z więzienia.
     Polubiłam dwójkę głównych bohaterów. Morgan i Lance to naprawdę zgrany duet, któremu kibicowałam od początku do samego końca. Widać między nimi chemię i aż chce się śledzić historię i bliżej poznawać rozwój tej relacji! Lubię, gdy wątek romantyczny rozwija się stopniowo, a postacie potrafią zachować dystans, więc ten przedstawiony w Proś o wybaczenie bardzo przypadł mi do gustu. Jestem niezwykle ciekawa, jak wszystko potoczy się w następnych częściach. Równie świetny był też Sharp i jego cięty język! To trio zdecydowanie zapowiada się niezwykle interesująco i na pewno poznam kolejną sprawę z ich udziałem. 

Nie marnuj nawet sekundy na myślenie, że bycie szczęśliwą byłoby jakiegoś rodzaju zdradą wobec mnie. Żyj. Śmiej się. Kochaj. Nie hamuj się.

     Nieprawdopodobne wydawało mi się jednak to, że praktycznie każdy z bohaterów miał jakąś ciężką przeszłość. Rozumiem, takie rzeczy się przecież zdarzają, ale czy naprawdę praktycznie każdy mieszkaniec Scarlett Falls musi mieć aż tak ogromny bagaż emocjonalny? Morgan została wychowana przez dziadka oraz jest samotną matką trójki dzieci, a Lance ma problemy z chorą psychicznie matką... No, niestety wyglądało mi to na aż nazbyt naciągane. Autorka zdecydowanie powinna się trochę uspokoić z tworzeniem kolejnych dramatów rodzinnych.
Także postacie drugoplanowe niestety wyglądały na odrobinę płaskie i gorzej napisane. Nie jest to jednak aż tak męczące, całokształt mimo wszystko wypada w końcu bardzo dobrze i podczas czytania nawet nie zwraca się na to zbyt wielkiej uwagi. Wszystko rekompensuje świetna, wciągająca fabuła i mroczny klimat. A także oczywiście wątek romantyczny, który w tej historii też jest jednym z ważniejszych.

   Proś o wybaczenie to bardzo ciekawy, pełen zwrotów akcji kryminał, rozpoczynający zapowiadającą się obiecująco kryminalną serię o Morgan Dane, prokurator po przejściach. Autorka połączyła mrożący krew w żyłach thriller z pełnym namiętności romansem, przez co na pewno kogoś to połączenie może zainteresować. Pomimo kilku wad, jest to książka dobra, która co rusz czymś zaskakuje czytelnika. Czyta się ją szybko, więc jest idealną lekką lekturą dla każdego fana kryminałów. Zdecydowanie polecam i z pewnością sięgnę po kolejne tomy serii Melindy Leigh.

Wydawnictwo: Editio
Autor: Melinda Leigh
Ilość stron: 320
Cena okładkowa: 39,90 zł
Premiera: 31.07.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Editio
Nie tylko kosmos, czyli ,,Na podbój księżyca"

Nie tylko kosmos, czyli ,,Na podbój księżyca"


   Od zawsze ciekawił mnie kosmos i to, co się w nim znajduje. Choć moja fascynacja ograniczała się zazwyczaj do samego rozmyślania i tworzenia własnych pozaziemskich historii, lubię od czasu do czasu sięgać po publikacje na temat prawdziwych wydarzeń. Tak się złożyło, że w 2019 obchodziliśmy okrągłą, pięćdziesiątą rocznicę lądowania na Księżycu, dlatego też postanowiłam zmierzyć się z niemałą cegiełką, jaką jest Na podbój Księżyca. Nie była to lektura dla mnie najłatwiejsza, jednak nie żałuję ani chwili, którą z nią spędziłam. Mimo wszystko, jest to tytuł bardzo urokliwy, specyficzny i niepowtarzalny.

   Na podbój Księżyca opowiada o pierwszym lądowaniu człowieka na Księżycu, choć nie tylko na tym skupia się Norman Mailer. Autor opowiada o swojej przygodzie związanej z tym wydarzeniem, odnosząc się do swoich własnych doświadczeń. Mówi o sobie w trzeciej osobie,  a także nazywa samego siebie Aquariusem (ze względu na jego znak zodiaku). Porusza dzięki temu wiele innych tematów, związanych z filozofią, ekonomią, czy też chociażby pozwala bliżej poznać amerykańskie społeczeństwo tamtych czasów. Pisze o swoich przeżyciach i odczuciach na temat wielu spraw, przez co momentami można mieć wrażenie, że Mailer zapomniał o faktycznym temacie książki. Używa swojego charakterystycznego, błyskotliwego ciętego języka do komentowania wydarzeń, a także pokazuje wszystko z przymrużeniem oka. Uważam jednak, że gdyby skupił się w większym stopniu na podróży Armstronga, Aldrina i Collinsa, wyszłoby to jemu dziełu na lepsze. Zdecydowanie za wiele czasu skupia się na nieistotnych sprawach, choć mimo wszystko dodaje to jakiegoś uroku i pozwala poznać autora o wiele bliżej. Zwłaszcza, że nie pozwala o sobie ani na moment zapomnieć.
   Jakby nie było, przedstawienie spraw związanych z misją Apollo 11 i przygotowaniami do niej stoi na najwyższym poziomie. Można poznać bardzo wiele ciekawych informacji na temat astronautów oraz samej misji. Niestety dla takiego astronomicznego laika jak ja, wiele spraw wydało się niezwykle zagmatwanych i skomplikowanych. Najwidoczniej już nie można ich przedstawić w prostszy sposób, a szkoda. Warto jednak sięgnąć Na podbój księżyca i samemu zmierzyć się z, nie mniej jednak, interesującym piórem Normana Mailera.

Myślę, że udajemy się w tę podróż - zaczął i urwał, trzaski zakłóceń wypełniły manowce tej pauzy. - Myślę, że wybieramy się na Księżyc, bo w naturze ludzkiej leży stawiać czoła wyzwaniom.

    Nie jest to jednak reportaż pełen suchych faktów i szczegółów. Prawda, pojawiają się, jednak wszystko i tak zostało przedstawione w inny, nietypowy sposób. To tak naprawdę ogromna, epicka historia o jednym z najważniejszych wydarzeń ostatniego stulecia, którą autor potraktował bardzo subiektywnie. Niejednokrotnie wtrąca również swoje obawy i teorie związane z tym, co może na Księżycu czekać astronautów, a także kwestionuje sens takiej misji. Czyta się to niezwykle dobrze, jednak mogłoby to być odrobinę krótsze. Kilka razy pojawiły się momenty, które praktycznie kartkowałam (głównie rozterki narratora i trudniejsze opisy związane z mechaniką), zaś od niektórych wręcz nie mogłam się oderwać (najczęściej były to fragmenty opisujące Armstronga, Aldrina lub Collinsa). Na podbój Księżyca to szalona, a także melancholiczna podróż w kosmos i z powrotem.

   Nowe wydanie książki Normana Mailera idealnie wpasowuje się w pięćdziesiątą rocznicę lądowania na Księżycu. Każda osoba zainteresowana tym tematem powinna po nią sięgnąć, gdyż można poznać inne oraz niezwykle ciekawe spojrzenie na misję Apollo 11. Zdarzają się co prawda gorsze momenty, jednak całokształt i tak prezentuje się bardzo dobrze. Choć może odstraszać objętością, czyta się ją przyjemnie, a wszystko dzięki przyjemnemu, pełnemu ironii stylowi autora. Być może nie wszystko wyglądało tak, jak się spodziewałam, jednak i tak warto dać jej szansę. To wciąż bardzo dobre źródło wiedzy na temat pierwszego lądowania na Księżycu.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Autor: Norman Mailer
Ilość stron: 610
Cena okładkowa: 49,90 zł
Premiera: 23.07.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

Wybory, które potrafią zmienić życie, czyli ,,Nadzieja"

Wybory, które potrafią zmienić życie, czyli ,,Nadzieja"


    Każdej książki Katarzyny Michalak jestem bardzo ciekawa, jednak doświadczenie z tą autorką pokazało mi, żeby nie oczekiwać zbyt wiele, bo inaczej mogę się porządnie zawieść. Są tytuły, które potrafią przypaść mi do gustu (chociażby trylogia autorska), jednak pojawiają się również te trochę gorsze. Prawdę mówiąc, dla mnie Nadzieja znajduje się gdzieś pomiędzy. Choć nawet mi się  na swój sposób spodobała, to i tak miała ona trochę słabsze momenty. A szkoda, bo w tej historii dostrzec można spory potencjał na coś naprawdę dobrego!

    Lilianna to młoda i piękna, jednak jąkająca się dziewczyna, która w dzieciństwie zaprzyjaźnia się z Aleksiejem, którym, ze względu na jego pochodzenie, gardzą praktycznie wszyscy rówieśnicy. Ich dzieciństwo nie należy do najłatwiejszych, dorośli potrafią jedynie ranić, a uczucie łączące dwójkę młodych ludzi musi zostać wystawione na ogromną próbę. Jak się jednak okazuje, choć minęło wiele lat, a oboje ogromnie się zmienili, ono wciąż pozostaje takie same. Czy Liliannie i Aleksiejowi mimo wszystko uda się pokonać wszystkie przeciwności losu i w końcu ze sobą być? Czy jest jeszcze dla nich jakaś nadzieja? Jak wiadomo, życie potrafi być o wiele bardziej przewrotne, niż może się z początku wydawać... 
     Nie będę ukrywać, że denerwowały mnie praktycznie wszystkie postacie, a zwłaszcza główna bohaterka. Starałam się zrozumieć jej postępowanie, no ale jednak niekoniecznie mi to wychodziło. Irytowało mnie jej zachowanie względem Aleksieja, a także podejście do wielu spraw. Czy ona naprawdę musiała go aż tak ranić? Czy musiała być aż tak tragiczną postacią? Choć, prawdę mówiąc, jej wybranek serca też nie jest bez winy i miał swój udział w tej przedziwnej relacji... Po jakimś czasie miałam najzwyczajniej w świecie serdecznie dość ciągłego schodzenia i rozchodzenia się tych tragicznych kochanków, a ciągłe humorki Lilianny coraz bardziej działały mi na nerwy.   
  Pomimo niezbyt przypadających do gustu i na dłuższą metę denerwujących bohaterów, książkę, przez jej prosty styl, czyta się niezwykle szybko, a także nawet mi się ona spodobała. Autorka starała się poruszyć trudne tematy, jakimi są chociażby samookaleczenie, dyskryminacja, czy też przemoc domowa. Pomimo wątpliwej jakości całokształtu, podziwiam Katarzynę Michalak za próby dotarcia do czytelnika i przedstawienia mu tak kontrowersyjnych treści.

Wracałeś za każdym razem. Ja ciebie raniłam, zdradzałam, zawodziłam, ty odchodziłeś, leczyłeś rany na ciele i na duchu, wybaczałeś – za każdym razem mi wybaczałeś – by wracać.

    Książka, w porównaniu z innymi tytułami autorki, jest dość ciężka i przygnębiająca. Najbardziej zaskoczyło mnie jej pełne emocji i poruszające zakończenie, które wyglądało inaczej, niż się spodziewałam. Jakby nie było, bardzo ciekawym doświadczeniem było spojrzenie na twórczość Katarzyny Michalak z zupełnie innej strony. Starała się ona zachować powagę, a także pokazać w swojej książce poważne problemy, z którymi borykają się osoby na co dzień nas otaczające, na które nawet nie zwracamy uwagi.

    Reasumując, Nadzieja to historia ciekawa i momentami dająca do myślenia. Pomimo jej wad, warto samemu po nią sięgnąć i sprawdzić, czy opowieść o Liliannie i Aleksieju nas poruszy, a także czy zrozumiemy ich problemy i postępowanie. Choć momentami się przy tym tytule męczyłam, będę wspominać go raczej pozytywnie. Nie jest to być może książka idealna, ale na lekką, wakacyjną lekturę jest jak znalazł. Bywa przygnębiająca i smutna, lecz mimo wszystko znaleźć można w niej morał o tym, że nie warto tracić nadziei, gdyż ona może zostać jedynym, co nam w ciężkiej sytuacji pozostało.

Wydawnictwo: Mazowieckie
Autor: Katarzyna Michalak
Ilość stron: 312
Cena okładkowa: 39,90 zł
Premiera: 17.07.2019


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Mazowieckiemu
Copyright © 2014 Popkulturka osobista , Blogger